Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawa kryminalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawa kryminalna. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 marca 2012

103. Sprawa kryminalna

"- A waćpan bredzisz! - oburzył się poczciwy Zdanowicz - chorujesz na rozum... o, to cała bieda, jak ty czego nie rozumiesz, to dla ciebie już sensu nie ma. Ja mówiłem od początku, że nam tu nic nie dokazać, niech sobie zjeżdża sąd, niech ześlą komisję i niech głowy łamią. Nasza rzecz fakt zapisać i donieść.
- Toć nie sztuka - rozśmiał się Małejko - a panu by to nie było przyjemnie, żeby my pokazali przecie, że też coś umiemy... i że potrafim dojść wątku, choćby najmocniej  zaplątanego... Toć choć poprobujmy."1


Powieść zaczyna się jak dobra gawęda, wskazując na wyjątkowość opowiadanego zdarzenia: "Jak najstarszych ludzi pamięć sięgała, nigdy jeszcze nic podobnego nie trafiło się na kilkadziesiąt mil wokoło." A wszystko zdarzyło się w latach dwudziestych XIX wieku na Wołyniu, bo o sprawie orygowieckiej rozmawiano w okolicznych majątkach, a nawet w Dubnie i Łucku. Kraszewski kreśli obrazek obyczajowy z życia szlachty prowincjonalnej, dla której pojawienie się nowego sąsiada staje się tematem rozmów, plotek, dociekań, obserwacji a potem spowszednienia tematu. Tymczasem sam bohater zamieszania towarzyskiego, Daniel Tremmer, który nabył Orygowce, wyciągnął je z zadłużenia i uczynił majątkiem dochodowym, mimo że  "łyk, skartabellat, mosanie, i luter w dodatku", a więc obcy, bo z Królestwa, w dodatku ewangelik i szlachcic w pierwszym pokoleniu, zyskuje po pewnym czasie uznanie okolicznych ziemian. Załatwienie spornych spraw ziemskich z najbliższymi sąsiadami oraz częste odwiedziny u prezesa Boromińskiego skłaniają do obserwacji jego zamiarów w stosunku do córki sąsiada, panny Leokadii, która jakoś często odprawiała starających się o jej rękę. Wkrótce dochodzi do zdarzenia dziwnego, niepokojącego, kryminalnego. Daniel Tremmer znika, są ślady włamania, odnaleziono chusteczkę ze śladami krwi i paryską rękawiczkę. Zostały podjęte czynności śledcze, które nie dały odpowiedzi na nurtujące pytanie: Było morderstwo albo nie było? W powieści następuje kolejny zwrot akcji oraz zmiana miejsca, a następne zdarzenie niepokojąco połączy się z wydarzeniem wołyńskim.
Powieść z 1872 roku uważa się za pierwszy polski utwór wprowadzający gatunek kryminalny tak popularny w innych krajach europejskich. Jest tajemnicze zniknięcie i podejrzenie morderstwa i rabunku, pojawia się pierwszy detektyw, który wie, jakie czynności śledcze należy podjąć - zabezpiecza dowody, przesłuchuje świadków, obserwuje zachowania, dedukuje. Jednak mimo wyboru motywu kryminalnego prowadzącego akcję, autor skłania się równocześnie ku rozbudowie wątku społeczno-obyczajowego, który wysuwa się na plan pierwszy. Spotykamy się ze sposobami gospodarowania w majątkach ziemskich, stosunkiem do innowierców jako sąsiadów i kandydatów na mężów, "pewną nieśmiałością" i nieudolnością w dążeniu do szczęścia  osobistego, rozwija wątek romansowy. Kompozycja powieści  znawców kryminałów może irytować.
Współczesny czytelnik, który nie jest obyty ze słownictwem sprzed niemal dwóch wieków, może się do niej zniechęcić, ale gdy tego nie zrobi, cierpliwość będzie nagrodzona ciekawymi obserwacjami językowymi.
______________________


Józef Ignacy Kraszewski, Sprawa kryminalna. Powiastka, wyd. II, s. 188, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Wrocław 1987.
1 Tamże, s. 29.

sobota, 23 lipca 2011

34. Sprawa kryminalna


Projekt Kraszewski trwa od około miesiąca i pora już chyba na pewne podsumowania i uogólnienia. Po przeczytaniu trzydziestu książek (lub ich recenzji) łatwo zauważyć, że w przypadku dzieł JIK-a w ogóle nie należy się sugerować tytułem. Atrakcyjny może skrywać mniej fascynującą treść (i vice versa), często również potrafi wywieść czytelnika na manowce jeśli chodzi o charakter czy wręcz gatunek literacki opowieści. Jak się to ma do "Sprawy kryminalnej"?
Orygowce to majątek jakich wiele na Wołyniu. Podupadłą posiadłość kupuje pewnego dnia "człowiek znikąd" (czyli z Mazowsza) - Daniel Tremmer. Mimo krytyki i zadzierania nosa sąsiadów bierze się za naprawę majątku czyniąc z niego "złote jabłko"- czyli dochodową posiadłość. W wolnych chwilach często odwiedza swoich sąsiadów: Boromińskich - pogrywając w mariasza z papą Boromińskim i dyskutując o książkach z jego córką, dwudziestoparoletnią Leokadią. Młodzi, mając się wyraźnie ku sobie, zachowują się jednak powściągliwie. O małżeństwie, ze względu na to, że Daniel jest ewangelikiem i potomkiem mieszczan, ze względu na uprzedzenia papy Boromińskiego nie ma mowy.
Pewnego dnia Daniel znika. Ślady wskazują na zbójecki napad, jednak nie udaje się odnaleźć ciała. Za śledztwo bierze się dwóch profesjonalistów: asesor Zdenowicz, ostrożny safanduła, który przy pierwszym niepowodzeniu chce wzywać na pomoc wyższe instancje oraz pisarz sądowy Platon Symforionowicz Małejko - prawdziwy pies gończy w ludzkiej (choć niezbyt okazałej) postaci. Kryminalistyka na Wołyniu w latach 20 XIX wieku była jeszcze w powijakach, mimo to Małejko wykonuje wiele czynności znanych i współczesnym policjantom, min. fachowo zabezpiecza ślady. szybko jednak dochodzi do wniosku, że ślady same sobie przeczą, dziwne wydaje mu się również zachowanie niektórych osób z otoczenia zaginionego (w tym panny Leokadii i wiernego służącego).
Nie powinnam już pisać ani słowa więcej, gdyż każda sugestia sprawi, że będziecie znali rozwiązanie zagadki jeszcze przed przeczytaniem. Nie jest to czysty kryminał, akcja szybko skręca w stronę powieści obyczajowej, stąd wydaje mi się, że tytuł jednak jest mylący:). Nacisk w ksiażce położony jest na intrygę, zawikłaną niczym węzeł gordyjski. Do jej dodatkowego skomplikowania przyczynia się pisarz Małejko, który nie odpuści, póki nie rozwiąże zagadki...aż do ostatniego szczegółu.
Powieść o wartkiej akcji i lekko sensacyjnym posmaku czyta się niezwykle szybko. Warto poznać tę jedną z pierwszych prób zaszczepienia kryminałów na polskim gruncie. Zwłaszcza, że Kraszewski zrobił to ... zupełnie po swojemu. Miłośników kryminałów jego pomysły albo skonsternują, albo rozczulą staroświeckim wdziękiem.