Madzia i Zonia to siostry, które się nie znają, bo po śmierci rodziców wychowywały się oddzielnie. Madzia mieszka na wsi u państwa chorążych, ludzi poczciwych, pielęgnujących staropolskie tradycje. Pod ich opieką wyrosła na panienkę bardzo naiwną, pokorną, pobożną i zadowoloną z życia. Ma tylko jedno zmartwienie - chciałaby zobaczyć siostrę.
Pewnego razu Ewaryst, syn państwa chorążych, spotyka w Kijowie Zonię. Wiedząc, że to siostra Madzi, stara się nawiązać z nią kontakt. Ale dowiaduje się przerażających rzeczy.
Otóż Zonia nosi krótkie włosy i nie chce, by opiekował się nią mężczyzna. Wygłasza śmiałe poglądy o tym, że kobieta powinna pracować, zamiast siedzieć na łasce krewnych jako rezydentka, twierdzi też, że Bóg nie istnieje. Nie uczęszcza do kościoła, chodzi na odczyty, a nawet - samotnie -do mieszkań panów. Pokoik tego dziewczęcia wygląda szokująco: znajduje się w nim mnóstwo książek, papierów oraz trupia główka. Ewaryst ze zgrozą przekonuje się, że Zonia jest... emancypantką!
Aby zrozumieć przerażenie poczciwego Ewarysta, musimy wiedzieć, że w tamtych czasach słowo „emancypantka” budziło wielką grozę, kojarzyło się ze wszystkim, co najgorsze. Nic dziwnego, że wychuchany jedynak martwi się tym, że siostra Madzi jest istotą „zdziczałą i dziwaczną”[1]. Drży o jej los, przekonany, że dziewczyna prowadząca tak niemoralny żywot skończy źle. Ale Zonia - pomimo krótkich włosów - jest też piękną kobietą i nie wiadomo kiedy serce Ewarysta zaczyna na jej widok bić szybciej.
Udała się ta Zonia Kraszewskiemu! To postać nadzwyczaj barwna, fascynująca, o wiele prawdziwsza niż pełna cnót Madzia. Z noty wydawcy dowiedziałam się, że Zonia pierwotnie miała być bohaterką negatywną i ostrzegać czytelników przed „niebezpieczeństwem emancypacji kobiet i nihilizmu”[2], lecz redaktorzy „Tygodnika Ilustrowanego”, którzy zamówili tę powieść, zrezygnowali z jej publikacji - może doszli do wniosku, że zuchwała, niezależna panna, zamiast przerażać, będzie czytelników fascynować i służyć jako przykład do naśladowania?
W „Szalonej” widzimy zupełnie inny obraz emancypantki niż w opowiadaniach pani Orzeszkowej. U Orzeszkowej emancypantka jest istotą szlachetną, zdolną do wielkich poświęceń, pełną godności, osamotnioną i - aseksualną. Wymyślona przez Kraszewskiego Zonia nadzwyczaj lubi miłosne igraszki i mniej myśli o wyzwoleniu kobiet niż o... Ale nie będę pisać dalej, by nie popsuć Wam lektury. Bo książkę naprawdę warto przeczytać!
Akcja toczy się szybko, losy bohaterów ciekawią. Tak, połykałam tę powieść i zastanawiałam się, czy siostry w końcu się spotkają, czy się polubią, i co powiedzą chorążowie na wiadomość, że ich jedynak zakochał się w pannie o krótkich włosach?
Wypowiedzi Zoni wydały mi się ciekawe i oryginalne, choć też często pełne pesymizmu. Zonia mówi na przykład: „Świat przecie na to zbudowany, aby był katownią wielką, a całe stworzenie tak rozumnie dobrane, aby jedni drugich zabijali, jedli i męczyli”[3] albo: „A! jak nas ludzie okrutnie zawodzą. Jak orzechów tych ludzi, więcej pustych i robaczywych niż dobrych, zęby na nich psują, aby mieć usta pełne próchna!! Pfe!”[4].
Moim zdaniem „Szalona” doskonale nadaje się na pierwsze spotkanie z Kraszewskim. Polecam!
---
[1] Józef Ignacy Kraszewski, „Szalona”, Wydawnictwo Literackie, 1986, str. 26.
[2] Tamże, nota wydawcy, str. 286.
[3] Tamże, str. 158
[4] Tamże, str. 128.
poniedziałek, 13 lutego 2012
94. "Szalona: Powieść"
niedziela, 12 lutego 2012
93. Ładowa pieczara. Obrazek wiejski.
Józef Ignacy Kraszewski - Ładowa pieczara
Ebook
Konwersja do formatu epub - Virtualo
Ilość stron w formacie epub - 111
"Ładowa pieczara" to kolejna powieść ludowa Kraszewskiego, pierwsze wydanie powieści ukazało się w roku 1852, na fotce wydanie z tego roku. Kraszewski dedykował powieść swojemu bratu Kajetanowi 9 października 1951 r. Nie znam historii wydań tej powieści, ile ich było, na jakim tekście się opierały? Czy na tym z roku 1952? Dostępne ebooki nie podają źródła tekstu i czytelnik zdany jest na domysły. Baza Biblioteki Narodowej podaje trzy wydania - w tym jedno współczesne z 1991 roku. Poszukiwałam tekstu w Polskiej Bibliotece Internetowej, by porównać pisownię ( w moim tekście pisownia wg starych zasad ortografii), ale... biblioteki tej już nie ma.
Powieść "Ładowa pieczara" to pean na cześć wsi: aż chce się mistrza Kochanowskiego zacytować:
"Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
może wspomnieć za raz wszytki.
I taka jest wieś u J.I.Kraszewskiego. Wieś Stare w swej doskonałości jest niezrównana. Chłop żyje za pan brat z panem, jest jego opiekunem i doradcą. Słowo starszyzny wiejskiej - niczym świętość, liczy się z nim i chłop, i pan. Nigdzie lepszej chaty, przyodziewku i zdrowszego jedzenia nie znajdziesz niż w Starem. Istna Arkadia lub niezapomniana Utopia Tomasza Morusa. W tym postaci, które to autor szybko porzuca, w najlepszym przypadku w porę uśmierca, informując o tym mimochodem. A i wątków sporo. Nasunęło mi to na myśl książkę Italo Calvina "Jeśli zimowa nocą podróżny". Można by każdy z wątków z "Ładowej pieczary" przerobić na osobną powieść. Nie wiem, co powodowało autorem, że powieść niespójna - pośpiech, brak koncepcji, planu? Powieść przy tym naiwna, idyliczna, choć i nieszczęść tu nie brakuje, tragicznych wypadków i miłości nieszczęśliwych. Ale kobiety niczym anioły - piękne, mądre, szlachetne, nieziemskie wprost.
No cóż, z bólem stwierdzam, że to chyba najgorsza powieść Kraszewskiego, jaką do tej pory czytałam. Dodatkową "atrakcją" była stara pisownia, która mnie zdecydowanie rozpraszała. ( zkąd, ztamtąd, bóty, cóś, tłómaczyć, męztwo, zwycięztwo )
Pewnie zapyta ktoś, dlaczego parłam do końca powieści. Ano... dla tytułu, dla rozwikłania, dlaczego akurat "Ładowa pieczara"? Nie zdradzę, by ktoś, kto jednak zdecyduje się czytać tę powieść, miał jakąś motywację. A przyznam, że wyjaśnienie zaskakujące.
piątek, 10 lutego 2012
92. "Krzyżacy 1410: Obrazy z przeszłości"
Jako jeszcze niedoświadczony czytelnik, w pewien styczniowy wieczór ze zdumieniem odkryłam, że Sienkiewicz, tworząc "Krzyżaków" nie był jedynym, który postanowił sięgnąć do tej tematyki. Co więcej - nie był pierwszy. Zaintrygowana, szukam dalszych informacji i... co więcej - skrytykował swojego poprzednika i postanowił opowiedzieć tę historię po swojemu. Tym poprzednikiem był oczywiście nie kto inny jak Józef Ignacy Kraszewski- twórca "Krzyżaków 1410".
Sięgnęłam po tę książkę z lekkim strachem, bo uprzedzono mnie, że jak to u J.I.K bywa, historia opisana jest ze wszystkimi detalami, akcja toczy się powoli i ogólnie książka jest trudna w odbiorze. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że pierwsze fragmenty wciągnęły mnie bardziej niż te w wersji sienkiewiczowskiej.
Akcja powieści rozpoczyna się w Malborgu. Do miasta przybywa sędziwy ks. Jan, będący Polakiem. W obliczu nadchodzącej wojny zostaje uznany ze polskiego szpiega i trafia do niewoli. Kiedy już ma być poddany torturom, w do końca niewyjaśnionych okolicznościach pojawia się młodzieniec, który wstawia się za księdzem i poświadcza o jego niewinności. Okazuje się, że duchowny przybył w pielgrzymce do obrazu NMP i aby odnaleźć swą siostrę, z którą przed wieloma laty stracił kontakt.
Niedługo potem czytelnik poznaje siostrę księdza- Barbarę Noskową i- na pewno bardziej nieszablonową niż Danusia czy Jagienka- Ofkę. Obie kobiety są oddane całą duszą Zakonowi, jednak Ofka ma dużo więcej odwagi niż jej matka. Co z tego wyniknie? Czytelnik musi dowiedzieć się sam. Jest to jednak najciekawsza, moim zdaniem, postać powieści i wiele w niej "namiesza".
Kraszewski mile zaskoczył mnie nie tylko ciekawszymi postaciami, ale również tym, jak umiejscowił w utworze legendarną bitwę. Nie jest ona bowiem zwieńczeniem konfliktu polsko-krzyżackiego. Kraszewski ukazuje to, co działo się po 15 lipca. U Sienkiewicza Grunwald urasta do rozmiarów zupełnego zwycięstwa nad Zakonem. Jest to jednak nie do końca zgodne z prawdą. Rozumiem Sienkiewicza- pisał dla dodania ducha. Jednak Kraszewski był bardziej realistą. Pisał dla przestrgi, rozwagi. Dzisiaj, kiedy nie potrzebujemy tak bardzo "pokrzepienia serc" warto siegnąć po wersję prawdziwszą. J.I K. Pokazuje, że bitwa pod Grunwaldem nie była ostatecznym zwycięstwem nad Państwem Krzyżaków. Polakom zabrakło dyscypliny i wytrwałości, by doprowadzić do końca już rozpoczęte dzieło. Taka gorzka ocena trochę wiec boli. Każdy Polak ma bowiem obraz bitwy pod Grunwaldem jako wielkiego zwycięstwa. Owszem, było to zwycięstwo, ale co podkreśla Kraszewski, jedynie militarne. Sprytem, uporem, wytrwałością zwyciężyli Niemcy. Polakom, jak to zwykle bywa po zwycięstwie, zwyczajnie się "nie chciało".
Książka niesamowicie aktualna. Ukazuje to, co w polskim społeczeństwie obecne jest od wieków: w obliczu zagrożenia potrafimy się zjednoczyć i dokonać niemożliwego, zaś potem spoczywamy na laurach i wszystko tracimy.
Ujął mnie ten brak gloryfikacji Polaków, którą tak ociekają "Krzyżacy" Sienkiewicza. Jego wielki poprzednik bardziej realnie ocenił rzeczywistość. Wskazał wiele wad- ku przestrodze, ale także podkreślił zalety.
Jedynym minusem książki wydaje mi zbyt mała ilość przyczyn konfliktu polsko-krzyżackiego. Sienkiewicz w tej kwestii spisał się lepiej. Gdybym to ja miała na nowo opowiedzieć tę historię, wzorowałabym się na przyczynach sienkiewiczowskich, a obrazie bitwy i jej następstwach- Kraszewskiego.
Tak więc, aby uzyskać jasny pogląd na tę sprawę należy przeczytać obie powieści. Dopiero wtedy uzyskamy pełny obraz legendarnego zwycięstwa ( czy też może nie?) pod Grunwaldem.
Uwaga! Książka zdecydowanie nie dla osób, nie interesujących się historią. Reszcie- gorąco polecam ;)
niedziela, 5 lutego 2012
91. Dzieje Polski. Tom XIII - "Jelita"
Wierzycie w pechową 13-tkę?
Ja akurat nie, chociaż czasem w wyniku zbiegu okoliczności coś się tego 13 wydarza złego, a mój mąż (jeszcze wtedy nie mąż) zaparł się na wszystkie cztery kończyny i nie chciał brać ślubu 13 lipca... A i sama 13-tka mnie osobiście się całkiem miło kojarzy, bo finansowo;)
Dlaczego o tej akurat liczbie wspominam? A dlatego, że jestem właśnie po lekturze 13 tomu "Dziejów Polski" J.I. Kraszewskigo, która nosi tytuł "Jelita", a w podtytule możemy przeczytać, że jest to "Legenda herbowa z r. 1331".
Główny bohater książki to rycerz z ziemi sieradzkiej, Florian Szary herbu Koźlarogi. Florian ma swój gródek, trzy wsie, starego ojca i piękną żonę Domnę. Żyłby sobie szczęśliwie w swojej Surdędze, gdyby nie sąsiedztwo. Otóż jego sąsiadem jest niejaki Nikosz Bąk - ziemianin, który majątku dorobił się rabując podróżnych na gościńcach i który koniecznie chciał się żenić z Domną. Ani dziewczyna, ani tym bardziej jej rodzice nie patrzyli przychylnym okiem na takiego zalotnika. Bąk chciał porwać pannę, później, kiedy już wyszła za mąż za Floriana starał się jak mógł uprzykrzać im życie, strasząc, że za nic ma fakt jej małżeństwa i zrobi wszystko, żeby ją zdobyć. A los wydaje się mu sprzyjać, bo Florian musi opuścić dom i udać się na wyprawę wojenną przeciwko Krzyżakom.
Akcja powieści toczy się w ciągu kilku tygodni 1331 roku i kończy 27 września opisem bitwy pod Płowcami.
Jeśli chodzi o postacie historyczne, które spotkamy na kartach książki to przede wszystkim król Władysław Łokietek i wojewoda Wincenty z Szamotuł, a także książę Kazimierz (późniejszy Kazimierz Wielki) oraz jego pierwsza żona, Litwinka Aldona Anna.
W tej książce, podobnie jak w nieco wcześniejszym "Pogrobku" postawił autor na wartką akcję, nie ma jednak (po raz pierwszy chyba) wątku romansowego - są oczywiście wspomniane perturbacje z Nikoszem, ale w chwili, kiedy go poznajemy Florian jest już szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci. Z drugiej strony niewielki ramy czasowe w których toczy się akcja powieści nie dawały zbyt wielkiego pola do popisu dla jakiejś miłosnej intrygi.
Jeśli chodzi o prawdę historyczną, to jest to kolejna opowieść w której, kolokwialnie mówiąc "Kraszewski popłynął". Część przeinaczeń można złożyć na karb niedokładnych źródeł na których się opierał - stąd historia zdrady Wincentego z Szamotuł i jego późniejszego nawrócenia, gdy tymczasem nowsze opracowania dowodzą, że żadnej zdrady nie było a sam Wincenty dowodził przednią strażą wojsk królewskich. Gdyby na wojewodzie ciążył choćby nikły cień podejrzenia z pewnością nie otrzymałby tak ważnego zadania.
Natomiast zupełnie nie wiadomo czemu zmienił Kraszewski czas niektórych wydarzeń - według powieści wszystko działo się późną jesienią, gdy w rzeczywistości próba porwania królewicza Kazimierza miała miejsce w lipcu, tak samo jak zajęcie Gniezna. Tym bardziej, że kończąca powieść bitwa pod Płowcami miała miejsce, jak już wspomniałam wyżej, 27 września... A ten fakt raczej nie podlegał dyskusji i wszystkie źródła są zgodne co do takiej a nie innej daty.
Jakby nie było powieść warta poznania, tym bardziej, że wiele polskich rodów, na czele z Zamoyskimi, owymi Jelitami się pieczętowało i pewnie nadal to robi:)
![]() |
| A tak wygląda herb szlachecki Jelita |
środa, 1 lutego 2012
Konkurs z Kraszewskim z.. Lednickim Muzeum
KONKURS
„Stara Baśń” widziana oczyma współczesnych… stwórzmy baśniowy komiks !
Regulamin konkursu 2012
Organizator:
Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy
Uczestnicy:
Młodzież ze szkół podstawowych i gimnazjalnych.
Cel konkursu:
Celem konkursu jest zapoznanie uczestników z fragmentami książki J. I. Kraszewskiego p.t. „Stara Baśń”, a na jej kanwie przybliżyć dzieło tego wybitnego pisarza oraz świadectwo „zaginionego świata wierzeń słowiańskich”. Ponadto chcemy uczestnikom ukazać znaczenie Ostrowa Lednickiego dla historii i kultury potomnych oraz ochrony dziedzictwa kulturowego, Ostrowa z czasów przedchrześcijańskich i chrześcijańskich. Wszystkich uczestników konkursu chcemy zachęcić do twórczych, artystycznych działań mających na celu odtworzenie zaginionego świata przeszłości przez lekturę powieści J. I. Kraszewskiego.
Zasady konkursu:
Uczestnicy konkursu mają do dyspozycji 2 fragmenty książki.
Wybierając 1 fragment, po jego przeczytaniu należy stworzyć komiks, który będzie liczyć minimum 5 stron formatu A4.
Prace wykonane na bloku technicznym, technika dowolna: kredki, ołówek, flamastry, farby. Mile widziane również wersje elektroniczne.
Prosimy nie używać pasteli, gdyż prace te łatwo się brudzą.
Przebieg konkursu:
Prace należy przysyłać na adres:
Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy
Dział Edukacji Muzealnej
Dziekanowice 32
62-21 Lednogóra
KONKURS
Termin nadsyłania prac: 10 maja 2012; liczy się stempel pocztowy.
Rozwiązanie konkursu nastąpi na przełomie maja a czerwca (dokładna data zostanie podana zarówno na naszej stronie internetowej jak i na Facebooku) , o wynikach laureaci zostaną powiadomieni mailowo bądź telefonicznie.
Każdy uczestnik może zgłosić do konkursu tylko jedną pracę. Nadesłana praca winna być zaopatrzona w KARTĘ INFORMACYJNĄ DZIEŁA, ZGODĘ NA UDZIAŁ W KONKURSIE oraz ZGODĘ NA PRZETWARZANIE DANYCH OSOBOWYCH podaną w załącznikach. Prace bez podpisu nie będą oceniane przez jury. Uczestnicy konkursu przenoszą na Organizatora prawo nieodpłatnego i nieograniczonego w czasie korzystania z projektu.
Wybierając laureata konkursu, jury będzie brało pod uwagę oryginalność, informacyjność oraz estetykę komiksu.
Nagrodą główną będzie druk komiksu w postaci mini książeczki, jaka zostanie zarówno wręczona autorowi jak i przekazana w kilku egzemplarzach do biblioteki szkolnej laureata.
Atrakcją z pewnością będzie prezentacja nagrodzonych i wyróżnionych prac w postaci mini wystawy, podczas kolejnych uroczystości związanych z 200 rocznicą urodzin J.I. Kraszewskiego.
Nagrody niespodzianki !
Pytania i wątpliwości prosimy kierować do:
Dział Edukacji Muzealnej – mgr M. Olejniczak, J. Pasternak
Kontakt:
Tel. 61 427 50 23
e-mail: mariola.olejniczak@lednica
Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie !
Odkryjmy magiczny świat „Starej baśni” w 200 rocznicę urodzin J. I. Kraszewskiego.
Szczegóły i załączniki do pobrania na stronie: www.lednicamuzeum.pl
niedziela, 29 stycznia 2012
90. Dzieje Polski. Tom XII - "Kraków za Łoktka"
Koronacja Przemysła II o której pisał Kraszewski w "Pogrobku" zakończyła, przynajmniej oficjalnie, okres rozbicia dzielnicowego. Niestety niespodziewana śmierć władcy w pół roku po tej podniosłej uroczystości, brak męskiego potomka oraz zbyt wielu chętnych do objęcia opustoszałego tronu skutkowały tym, że jeszcze przez kolejne kilkanaście lat trwały walki o zagarnięcie jak największych obszarów ziemi oraz miast i grodów ze stołecznym Krakowem na czele.
Jednym z pretendentów do krakowskiego tronu, a w przyszłości również do królewskiej korony, był kujawski książę Władysław, z powodu mizernej postury zwany Łokietkiem. Końcowy okres jego walki o Małopolskę i Kraków rozgrywający się w 1306 roku stanowi temat pierwszej części kolejnej książki JIK-a z cyklu"Dzieje Polski" noszącej tytuł "Kraków za Łoktka". Druga część tejże powieści opisuje bunt mieszczan krakowskich pod wodzą wójta Alberta, który miał miejsce kilka lat później, na przełomie 1311 i 1312 roku.
Głównym bohaterem powieści jest książęcy rycerz, a po trosze człowiek do zadań specjalnych, Marcin Suła zwany Marcikiem. Pochodzący ze zubożałego ziemiaństwa Marcik przyłącza się do ukrywającego się w podkrakowskich lasach Łokietka, a ponieważ jest sprytny i inteligentny to służy swojemu księciu nie tylko z mieczem w dłoni. Mieszkając przez całe życie nieopodal Krakowa ma w mieście wielu znajomych, więc kiedy przed Łokietkiem otwierają się perspektywy zajęcia wawelskiego grodu to właśnie Marcik negocjuje z mieszczanami krakowskimi poddanie się księciu Władysławowi. W późniejszych latach, kiedy książę wojuje poza Małopolską Suła pilnuje jego interesów w mieście. Zauważa oznaki szykowanego spisku, niestety nie uzyskuje zrozumienia u swoich przełożonych - a po wybuchu buntu staje się jednym z najbardziej czynnch obrońców Wawelu i mieszkającej tam rodziny książęcej - Łokietka co prawda nie ma wtedy w Krakowie, walczy na północy kraju, ale na zamku przebywa księżna Jadwiga wraz z dziećmi.
Tematyka książki wybrana została nieprzypadkowo - Kraszewski podkreśla wzajemną niechęć polskiego ziemiaństwa i niemieckiego mieszczaństwa, tych ostatnich maluje jako pewnych siebie arogantów, którzy ufając w siłę swojego pieniądza chcą kierować nie tylko handlem ale również mieć wpływ na wybór władcy. Oczywiście nie wszyscy mieszczanie niemieccy brali udział w buncie i nie mógł autor tych chlubnych wyjątków w swojej powieści pominąć. Aby jednak nie chwalić żywiołu niemieckiego zasugerował, że ci wierni Łokietkowi to ludzie mający w sobie domieszkę krwi polskiej (ich matki były Polkami), przez co nie dali się o końca opanować Albertowi i jego stronnikom.
"Kraków za Łoktka" wyróżnia się na tle innych powieści historycznych autorstwa Kraszewskiego tym, że nie ma w niej prawie żadnych opisów - owszem na początku, aby wprowadzić czytelnika w klimat epoki rzeczone opisy się znajdują, jednak później jest ich jak na lekarstwo. W związku z tym książka nie jest zbyt obszerna a akcja toczy się wartko. Marcik ma sporo mniej lub bardziej niebezpiecznych przygód, a także jest beznadziejnie zakochany w pewnej ponętnej mieszczce - to jeden z ciekawszych bohaterów, którzy wyszli spod pióra Kraszewskiego.
sobota, 28 stycznia 2012
89. Banita
Dochodzę do wniosku, że powieść historyczna jest jak klocki lego, zwłaszcza taka, która dotyczy dawniejszych czasów, gdzie zachowało się niewiele źródeł. Wyciąga się z pudła dostępne klocki, układa tak jak potrafi. Z tego ułożenia wychodzi jakaś historia z pewnym przesłaniem. Kolejny pisarz bierze dokładnie te same klocki, dodaje tylko jeden odnaleziony na samym dnie pudła i komponuje opowieść całkowicie po swojemu. Jest ona jakby podobna do tej zmontowanej przez jego kolegę po piórze, tyle, że ... przesłanie różni się o 180 stopni.A natchnął do tych porównań "Banita", traktujący o losach Samuela Zborowskiego. Problemy XVI-wiecznego magnata zaczęły się, gdy w trakcie szarpaniny uśmiercił innego szlachcica - niejakiego Wapowskiego. Jako, że rzecz miała miejsce w trakcie uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego, co w myśl ówczesnego prawa zwiększało wagę sprawy, Zborowski został skazany na banicję.
Akcja książki JIK-a zaczyna się pięć lat później, w 1579, już za panowania Batorego Ma to znaczenie o tyle, że pisarz taktownie pomija milczeniem co jego bohater robił w tym czasie, co będzie miało wpływ na wymowę książki. O tym jednak później.
Zborowski opisany piórem Kraszewskiego to osobnik niezbyt zrównoważony, potrzebujący ciągłej dawki mocnych wrażeń, nieumiejący planować. Do tego łatwo poddaje się wpływom, jego złym duchem jest brat Krzysztof, opisany jako klasyczna, wciąż spiskująca szuja. Krzysztof, oprócz tego, ze nienawidzi Batorego i jego kanclerza - Jana Zamojskiego, pobiera pieniądze i przekazuje informacje dwóm wrogim sąsiadom - Habsburgom i księciu moskiewskiemu. Jednocześnie bracia (oprócz Samuela i Krzysztofa również Andrzej) nieustannie kombinują jak zabić króla i kanclerza, którego najpierw i przy pomocy jakich środków. To , że robią to, nawet nie bardzo się kryjąc, a do tego Samuel wciąż jest obciążony wyrokiem, zaczyna powoli uwierać króla, gdyż podważa to stopniowo jego autorytet i stwarza wrażenie, że prawo w Rzeczypospolitej nie działa.
Radary króla namierzają Zborowskich, gdy ci zaczynają szukać stronników - było sporo osób uważających Batorego za tyrana. Państwo działało jednak wciąż sprawnie, a strach przed konsekwen
cjami był nadal na tyle duży, że praktycznie nikt nie chciał się aktywnie włączyć do spisku. Inaczej wyglądało to 150 lat później, gdy niemal każdy spiskował, a pieniądze z zagranicy brali niemal wszyscy magnaci.Ostatecznie cierpliwość Batorego wyczerpała się, gdy Samuel Zborowski rozpoczął regularne polowanie na kanclerza Zamojskiego. Dla ratowania autorytetu zdecydował się na egzekucję wyroku z 1574 na Samuelu, Krzysztof natomiast został obłożony infamią.
Dla szlachty był to szok. Dotychczas marginalni buntownicy zostali uznani bohaterami, a król i kanclerz zyskali opinię gwałcicieli szlacheckich swobód...
Cały dramat Kraszewskiego to zderzenie dwóch racji - autorytetu króla i państwa, z drugiej zaś strony pokazał magnatów nie jako bojowników o wolność, ale warchołów walczących o swoje partykularne interesy i działających na szkodę własnej zbiorowości. Pisarz uwypuklił wszystkie ich wady, które przyczyniły się do upadku Polski wiele lat później. Zapewne w znacznym stopniu miał rację, ale czy jego interpretacja jest w pełni wiarygodna?
W latach 1574-76, o czym nie pisze Kraszewski, Zborowski schronił się właśnie na dworze ówczesnego hospodara wołoskiego - Stefana Batorego. Był zwolennikiem jego wyboru na króla Polski i razem z nim wrócił z wygnania. Tyle, że dekret wygnania nigdy nie został uchylony.
Oczywiście nie ma w tym nic dziwnego, że krewki magnat poprztykał się z królem, ale osłabia to tezę o wyłącznie propaństwowym działaniu tego ostatniego.
Wracając do mojego początkowego przykładu o klockach lego - historią Samuela Zborowskiego zajął się niedawno Jarosław Marek Rymkiewicz. Naświetlając pominięte przez Kraszewskiego fakty (pobyt w Siedmiogrodzie, inne wyznanie Samuela, niejasności co do zabójstwa Wapowskiego), zbudował zupełnie inną historię - o zdradzieckim królu i Zborowskim - orędowniku wolności, czyli dokładnie odwrotnie, niż JIK. Niestety, z książki Rymkiewicza znam na razie tylko fragmenty i kilka omówień, więc nie mogę na razie przeprowadzić dokładnej analizy porównawczej.
Po tym całym zamieszaniu ze Zborowskim muszę stwierdzić za Józefem Mackiewiczem, że tylko prawda jest ciekawa, od tych wszystkich autorskich interpretacji (czy jak obecnie się to modnie nazywa- narracji), tylko rozbolała mnie głowa. A nawet nie zaczęłam sprawdzać, co o Samuelu napisał Juliusz Słowacki....
Chyba moją kolejną lektura będzie Agata Christie, tu przynajmniej nie mam wątpliwości, że to fikcja.
Zdjęcie nr 1- Samuel Zborowski
Zdjęcie nr 2 - Samuel Zborowski prowadzony na śmierć, Jan Matejko, oba z Wikipedii
Subskrybuj:
Posty (Atom)




