Wydawnictwo bardzo piękne, tylko pogratulować Bielczanom inwencji, zapraszamy do oglądania...
środa, 16 października 2013
wtorek, 1 października 2013
Stary zegar - Objezierze 30 maja 1867 roku...
„O wiosko polska na twoim zagonie
Nie samo zboże żywiące nas wschodzi ;
Ty w żyznym twoim przechowujesz łonie
Ducha , co kiedyś ojczyznę odrodzi ...’’
Nie samo zboże żywiące nas wschodzi ;
Ty w żyznym twoim przechowujesz łonie
Ducha , co kiedyś ojczyznę odrodzi ...’’
"Nie nam, Panie, nie nam, ale imieniu twemu na chwałę" [ WLG 113B-psalm Dawidowy w 115]
"Tradycje literackie związane są z rodami właścicieli ziemskich - hr. Turnów, Kwileckich i Węgorzewskich. Zapraszali oni do swoich domów wybitnych twórców literatury polskiej, co świadczy o ich zainteresowaniach literackich, kulturalnych i wielkim patriotyzmie - tak ważnym w okresie zaborów. Powstały w tenże sposób ośrodki kultury polskiej, a rodziny właścicieli ziemskich sprawowały swego rodzaju mecenat nad polskimi twórcami kultury."
"Józef Ignacy Kraszewski - pisarz i publicysta. Kraszewski upamiętnia swój pobyt w Objezierzu sadząc w parku pamiątkową lipę ( złamaną przez huragan w 1987 r. ) oraz pisząc wiersz pt. „O wiosko polska"
"Wokół rozciąga się park krajobrazowy (8,6 ha) z pomnikowymi drzewami, m.in. lipą Kraszewskiego i kopcem Kościuszki."
"Autor Ulany pierwszy raz odwiedził Wielkopolskę w 1867 roku... Do Poznania przybył wieczorem 20 maja i zamieszkał w „Bazarze”. 30 maja udał się do Objezierza, do pałacu pp. Turnów, gdzie na jego cześć wydano ucztę, na którą przybyło ziemiaństwo, duchowieństwo i inteligencja."
"Odsłonięto również tablicę pamiątkową w holu szkoły, którą wykonał artysta plastyk Czesław Kępiński z Chodzieży. Wzór został zaczerpnięty z tablicy pamiątkowej ku czci Adama Mickiewicza w Lozannie. Tablicę wykonano w drewnie lipowym, pochodzącym z drzewa rosnącego w naszym parku, tzw. „lipy Kraszewskiego” zniszczonej najpierw przez grom, a potem powalonej przez wichurę. W miejscu tym rośnie nowa lipa, wyhodowana i posadzona przez dyrektora."
Cytaty na temat Objezierza z sieci, Zdjęcia własne
sobota, 14 września 2013
R jak Re z torta...
Drodzy JIK-o Przyjaciele, czytałem Wasze okolicznościowe posty sprzed około 2 lat, dlatego proszę korygować moje poczynania, jeślim się rozpędził; znaczy było tam dużo o kantacie Adama ASNYKA z Kalisza, która skojarzyła mnie się z pewną Uchwałą, obydwóch tekstów nie znalazłem na stronce, dlatego ku pamięci pisarza i jako uzupełnienie do Waszej wielkiej i roztropnej pracy tu zostawiam.
Tekst Sejmowy zaczerpnąłem z "Winiety" nr1/2012 (Pisma Biblioteki Raczyńskich z miasta Koziołków) a tekst Adama z Cyfrowej Biblioteki Narodowej "Polona".
Kantata
na Jubileusz J.I. KRASZEWSKIEGO
(na chór męzki, solo baryton z towarzyszeniem orkiestry - Towarzystwo Muzyczne spod Wawelskiej Góry 1879 rok)
Słowa: Adama ASNYKA
Muzyka: Władysława ŻELEŃSKIEGO
CHÓR:
Szczęśliwy, komu w życiu dano
Doczekać plonu swej pracy,
I ujrzeć myśl swą przechowaną
I najpiękniejsze zdobyć wiano,
Z kłosów, co niosą mu rodacy.
Szczęśliwy, kto swą piersią własną,
Wykarmił całe pokolenia,
I wytknął dla nich drogę jasną
I w nowych jutrzniach co nie gasną
Ogląda dzieło odrodzenia.
Szczęśliwy, kto szedł naprzód w znoju
Z hasłami, które ludzkość budzą,
I walcząc w ciszy i pokoju,
Dokonał ludzkich dusz podboju,
Niezaćmionego krzywdą cudzą.
Szczęśliwy ! Palmy zwycięztw z dłoni
Nie wydrze ramię mu niczyje -
Burza go nieszczęść nie dogoni -
On wyszedł z ciemnej losów toni
I nieśmiertelny w sercach żyje.
SOLO:
I naród żyje, gdy mu przodem
Pochodnia wielkich myśli świeci,
I jeszcze wielkim jest narodem,
Gdy się odświeża życiem młodem
Wydając z siebie takie dzieci.
Żyje, gdy na świat z jego łona
Wychodzą zbrojni wciąż rycerze,
Których wróg żaden nie pokona
A ludzkość ze czcią ich imiona
Wpisuje w dziejów karty świeże.
Żyje ten naród, co prawdziwą
Zasługę pojmie i ocenia,
I w ślad za myślą idzie żywą
I zbiera świeżych kłosów żniwo
Na drogach swego odrodzenia.
CHÓR:
Więc w uroczystym dziś obchodzie,
Wielkiego męża czcijmy święto,
W bratniej miłości, w bratniej zgodzie,
Nieś mu życzenia swe Narodzie,
Niech kończy pracę rozpoczętą.
Niech rozpościera jasność wszędzie,
I zbiera owoc swoich trudów,
W wielkich zdobywców stając rzędzie,
Niechaj Ojczyźnie swej zdobędzie
Cześć i braterstwo wszystkich ludów.
Niech dzień ten przyszłość nam zapowie,
Do kórej zwolna ludzkość wiodą
Najszlachetniejsi jej synowie;
A czyn zamknięty dotąd w słowie
Najmilszą będzie mu nagrodą.
UCHWAŁA SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
(z dnia 16 września 2011 r. w sprawie ustanowienia roku 2012 Rokiem Józefa Ignacego KRASZEWSKIEGO)
W związku z przypadającą w 2012 roku 200. rocznicą urodzin Józefa Ignacego KRASZEWSKIEGO Sejm Rzeczypospolitej Polskiej postanawia oddać hołd temu jednemu z najwybitniejszych polskich twórców, który na trwałe wpisał się w dzieje literatury polskiej i europejskiej.
Józef Ignacy Kraszewski był pisarzem, publicystą, historykiem, wydawcą, krytykiem literackim, dziennikarzem, malarzem, działaczem społecznym i politycznym.
Jego imponujący dorobek literacki wywarł trwały wpływ na kulturę i literaturę polską oraz twórczość współczesnych mu i późniejszych pokoleń Polaków.
Powieści historyczne Józefa Ignacego Kraszewskiego stały się nie tylko trybuną do upowszechniania wiedzy o naszej przeszłości, ale również inspiracją do rozmyślań nad teraźniejszością i przyszłością Polski.
Józef Ignacy Kraszewski wydał szereg powieści o tematyce powstańczej. Szczególnie wiele z nich poświęcił powstaniu styczniowemu, dostrzegając w nim nie tylko ogrom ofiar i cierpień, ale i szansę na odrodzenie ducha polskiego. Choć w powieściach historycznych przychodziło mu występować w roli biczownika wad i przywar narodowych, przebijała w nich także wiara w odnowę narodową.
Józef Ignacy Kraszewski był polskim pisarzem, który odkrył i opisał świat prowincji polskiej, dlatego cieszy się on niezwykłą estymą u ludzi żyjących w małych ojczyznach. To istotny aspekt jego twórczości, doceniany przez środowiska lokalne i regionalne.
W jego pracy ważną rolę odgrywała publicystyka polityczna. W niej tak jak w całej swojej twórczości łączył surową ocenę przeszłości z krytyką szlachetczyzny i ustroju feudalnego, propagował ideę uprzemysłowienia i rozwoju gospodarki rolnej.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłasza rok 2012 Rokiem Józefa Ignacego Kraszewskiego.
Tekst Sejmowy zaczerpnąłem z "Winiety" nr1/2012 (Pisma Biblioteki Raczyńskich z miasta Koziołków) a tekst Adama z Cyfrowej Biblioteki Narodowej "Polona".
Kantata
na Jubileusz J.I. KRASZEWSKIEGO
(na chór męzki, solo baryton z towarzyszeniem orkiestry - Towarzystwo Muzyczne spod Wawelskiej Góry 1879 rok)
Słowa: Adama ASNYKA
Muzyka: Władysława ŻELEŃSKIEGO
CHÓR:
Szczęśliwy, komu w życiu dano
Doczekać plonu swej pracy,
I ujrzeć myśl swą przechowaną
I najpiękniejsze zdobyć wiano,
Z kłosów, co niosą mu rodacy.
Szczęśliwy, kto swą piersią własną,
Wykarmił całe pokolenia,
I wytknął dla nich drogę jasną
I w nowych jutrzniach co nie gasną
Ogląda dzieło odrodzenia.
Szczęśliwy, kto szedł naprzód w znoju
Z hasłami, które ludzkość budzą,
I walcząc w ciszy i pokoju,
Dokonał ludzkich dusz podboju,
Niezaćmionego krzywdą cudzą.
Szczęśliwy ! Palmy zwycięztw z dłoni
Nie wydrze ramię mu niczyje -
Burza go nieszczęść nie dogoni -
On wyszedł z ciemnej losów toni
I nieśmiertelny w sercach żyje.
SOLO:
I naród żyje, gdy mu przodem
Pochodnia wielkich myśli świeci,
I jeszcze wielkim jest narodem,
Gdy się odświeża życiem młodem
Wydając z siebie takie dzieci.
Żyje, gdy na świat z jego łona
Wychodzą zbrojni wciąż rycerze,
Których wróg żaden nie pokona
A ludzkość ze czcią ich imiona
Wpisuje w dziejów karty świeże.
Żyje ten naród, co prawdziwą
Zasługę pojmie i ocenia,
I w ślad za myślą idzie żywą
I zbiera świeżych kłosów żniwo
Na drogach swego odrodzenia.
CHÓR:
Więc w uroczystym dziś obchodzie,
Wielkiego męża czcijmy święto,
W bratniej miłości, w bratniej zgodzie,
Nieś mu życzenia swe Narodzie,
Niech kończy pracę rozpoczętą.
Niech rozpościera jasność wszędzie,
I zbiera owoc swoich trudów,
W wielkich zdobywców stając rzędzie,
Niechaj Ojczyźnie swej zdobędzie
Cześć i braterstwo wszystkich ludów.
Niech dzień ten przyszłość nam zapowie,
Do kórej zwolna ludzkość wiodą
Najszlachetniejsi jej synowie;
A czyn zamknięty dotąd w słowie
Najmilszą będzie mu nagrodą.
UCHWAŁA SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
(z dnia 16 września 2011 r. w sprawie ustanowienia roku 2012 Rokiem Józefa Ignacego KRASZEWSKIEGO)
W związku z przypadającą w 2012 roku 200. rocznicą urodzin Józefa Ignacego KRASZEWSKIEGO Sejm Rzeczypospolitej Polskiej postanawia oddać hołd temu jednemu z najwybitniejszych polskich twórców, który na trwałe wpisał się w dzieje literatury polskiej i europejskiej.
Józef Ignacy Kraszewski był pisarzem, publicystą, historykiem, wydawcą, krytykiem literackim, dziennikarzem, malarzem, działaczem społecznym i politycznym.
Jego imponujący dorobek literacki wywarł trwały wpływ na kulturę i literaturę polską oraz twórczość współczesnych mu i późniejszych pokoleń Polaków.
Powieści historyczne Józefa Ignacego Kraszewskiego stały się nie tylko trybuną do upowszechniania wiedzy o naszej przeszłości, ale również inspiracją do rozmyślań nad teraźniejszością i przyszłością Polski.
Józef Ignacy Kraszewski wydał szereg powieści o tematyce powstańczej. Szczególnie wiele z nich poświęcił powstaniu styczniowemu, dostrzegając w nim nie tylko ogrom ofiar i cierpień, ale i szansę na odrodzenie ducha polskiego. Choć w powieściach historycznych przychodziło mu występować w roli biczownika wad i przywar narodowych, przebijała w nich także wiara w odnowę narodową.
Józef Ignacy Kraszewski był polskim pisarzem, który odkrył i opisał świat prowincji polskiej, dlatego cieszy się on niezwykłą estymą u ludzi żyjących w małych ojczyznach. To istotny aspekt jego twórczości, doceniany przez środowiska lokalne i regionalne.
W jego pracy ważną rolę odgrywała publicystyka polityczna. W niej tak jak w całej swojej twórczości łączył surową ocenę przeszłości z krytyką szlachetczyzny i ustroju feudalnego, propagował ideę uprzemysłowienia i rozwoju gospodarki rolnej.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłasza rok 2012 Rokiem Józefa Ignacego Kraszewskiego.
niedziela, 1 września 2013
P jak Pędzelkiem po Pięciolinii.
Czas Romantyków to okres rozkwitu
ideałów płynących z serca, dla nas czytelników, przeważnie
zawartych w książkach. Józef Ignacy KRASZEWSKI, twórca rozlicznej
ilości lektur był erudytą znanym w Europie, także malarzem
(„Wszędzie, gdziem pojechał […] rysowałem dla pamięci, co mi
pod oczy podpadło. Ileż to godzin szczęśliwych winienem temu
zatrudnieniu.”) 1.)
Jeden z wielkiej liczby 1800 – set
blisko zachowanych ! obrazów jego autorstwa możemy zobaczyć w
poznańskiej pracowni na ulicy Wronieckiej. Obraz ten zadziwił mnie
swoją romantyczną formą, szczegółem postaci i … pierwsze co
przyszło mi do głowy to chęć przypisania go innemu , może
bardziej znanemu malarzowi – właściwie podobne już widziałem -
pejzaże Warszawy CANALETTA wiszące w naszym odremontowanym Muzeum
Narodowym.
W tej rozprawce chciałbym
jednak w maleńkim stopniu przybliżyć postać JIK – a jako
miłośnika ,,muzy słuchu”,
być może przybliżyć to za duże
słowo, podeprę się więc zwrotem „zaakcentować”. Jedną z
rozlicznych jego pasji była muzyka. „Zajmował się nią z
upodobaniem. Zarówno w latach gimnazjalnych we Świsłoczy, jak i na
uniwersytecie studiował muzykę i uczył się gry na fortepianie.
Także komponował, a nawet wydawał swe utwory. Były to piosenki,
walce, polonezy i ronda, tzw. muzyka salonowa. Recenzował dzieła
muzyczne, m.in. omawiał „Śpiewnik domowy” MONIUSZKI na łamach
„Tygodnika petersburskiego” 1842 r. MONIUSZKO zaś napisał
muzykę do jego poematu z dziejów dawnej Litwy , „Witolorauda”.”
Poemat ten poświęcony Litwie wyszedł począwszy od 1840 roku –
Pieśń pierwsza pod wyżej wymienionym tytułem. Następne wydanie
miało nazwę „Mindowe” i część ostatnia z 1844 r. ukazała
się p.t. „Witoldowe boje”. Całość spajał tytuł „Anafielas”
i począwszy od 1846 roku (kolejne wznowienie - dop. aut.) zaczął
wychodzić właśnie z muzyką Stanisława MONIUSZKI i drzeworytami
SMOKOWSKIEGO. Można by powiedzieć dzisiejszym językiem że było
to wydawnictwo multimedialne.
Związek z MONIUSZKĄ był
pełen muzycznej wzajemności, co więcej ich biografie się
przeplatają – Przyświecał im Obraz „Tej co w Ostrej Świeci
bramie...”. Podobnie pokochali Wilno.
„Stanisław MONIUSZKO (1819 –
1872), kompozytor polski. Urodził się niedaleko Mińska. W 1840
roku ożenił się z wilnianką i osiadł na stałe w Wilnie, w
którym bywał już wcześniej. Do 1842 r. był organistą w kościele
Św. Janów. (...) Skomponował wiele operetek i wodewili dla sceny
wileńskiej, ponad 300 pieśni, cztery „Litanie Ostrobramskie”.
(...)
MONIUSZKO jest uważany za
najwybitniejszego – obok Fryderyka CHOPINA – kompozytora
polskiego romantyzmu, jego opery do dzisiaj cieszą się dużą
popularnością. W twórczości MONIUSZKI można odnaleźć wyraźne
wątki regionalne – białoruskie i litewskie. (…)
Do tematyki litewskiej nawiązuje jego
ballada „Trzech Budrysów” (do słów Adama MICKIEWICZA),
kantaty
mitologiczne „Milda” i „Nijoła” (do słów Józefa Ignacego
KRASZEWSKIEGO) , pieśni do słów SYROKOMLI i in.
Na skwerze przy Kościele
Św. Katarzyny znajduje się jego popiersie (dłuta Bolesława
BAŁZUKIEWICZA 1922 r.), do którego wykorzystano postument z
wywiezionego w 1915 r. do Rosji pomnika Aleksandra PUSZKINA`` 2.)
(innego poety kruczych czasów – dop.aut.).
Jak wspomina Tomas VENCLOVA
poemat JIK – a , poświęcony Litwie, dość opasłe tomiska pod
wspólnym tytułem „Anafielas”, został w naszym, polskim kręgu
kulturowym zapomniany, jest w tym stwierdzeniu jakaś część
prawdy. Mało który czytelnik „Starej Baśni” (ze mną włącznie)
słyszał o tym utworze. Zobaczmy jak to wygląda u naszych sąsiadów:
„Ze szczególną uwagą
Litwinów spotkała się trylogia poetycka KRASZEWSKIEGO „Anafielas”
(1840 – 1845), zwłaszcza jej pierwsza część „Witolorauda” -
będąca próbą stworzenia litewskiego eposu mitologicznego.
Fragment „Witoloraudy pt. „Žalčio motė” (Matka wężów)
przełożyła w 1858 roku Karolina PRANIAUSKAITĖ (Proniewska), całą
zaś „Witoloraudę” - Andrius VIŠTELIS (1881 – 1882), a w
okresie późniejszym Faustas KIRŠA i Povilas GAUČYS. W literaturze
polskiej dzieło to zostało wkrótce zapomniane, natomiast litewski
przekład pozostał utworem poczytnym i lubianym.
Jurgis MIKŠAS w
dzienniku „Aušra” (Jutrzenka, Świt – dop. aut.) nazwał ją
litewską „Iliadą, Odyseją, Eneidą”, a nawet Biblią, czym
wywołał oburzenie litewskich księży. „Witoloraudę”
ilustrował Wincenty SMOKOWSKI, „Kunigasa” Michał Elwiro
ANDRIOLLI, muzykę do „Witoloruady” skomponował Stanisław
MONIUSZKO. Na język litewski przetłumaczone zostały również inne
utwory KRASZEWSKIEGO, wydano też jego korespondencję z litewskimi
działaczami kulturalnymi (1992 r.). `` 3.)
Kto bowiem , jeśli nie Jan z
Czarnolasu , nauczał jak rymem powiązać pieśni. Był on
architektem wersów. Jeżeli chodzi o ich treść przekonuję się
coraz bardziej za KRASZEWSKIM...
Na zakończenie urywek z „Anafielas”:
JAĆWIEZKA PIEŚŃ WOJENNA.
Bądź mi zdrowa miła,
Bądź mi ojcze zdrowy !
I dziadów mogiła -
I ogniu domowy !
Bądź mi zdrowy bracie,
Bądź mi zdrowa żono !
Nie czas siedzieć w chacie,
Stosy zapalono.
Pójdę ja polować
Na wrogi, daleko -
Palić i rabować
Za dziesiątą rzeką.
Za rok powróciemy,
Zastukam do chaty -
To wam przyniesiemy
Z Rusi łup bogaty.
Ojcu szatę drogą,
Matce pieniądz złoty,
Żonie zausznice
Zamorskiej roboty.
A jeśli po roku
Bracia wrócą z wojny,
Nie płacz, ojcze miły,
Syn twój śpi spokojny !
Duch już w ojców kraju
Dziadom się pokłonił,
I za cieniem wroga
Daleko pogonił.
O, nie żal nam życia,
Nie żal naszéj ziemi;
My w pieśni na wieki
Żyć będziem ze swemi !! 4.)
BIBLIOGRAFIA:
- Antoni TREPIŃSKI „Józef Ignacy KRASZEWSKI” PWN Warszawa 1986 (z serii Małe Portrety Literackie)
- Tomas VENCLOVA „Wilno. Przewodnik biograficzny” PIW 2013
- tamże
- urywek z Mindowe
ODNOŚNIKI:
„Anafielas” dostępny na www.polona.pl
ZDJĘCIA:
własne i z bibliotek cyfrowych
czwartek, 29 sierpnia 2013
204. Historia kołka w płocie
Recenzja Katarzyny K. ze Skrytki słów. Bardzo dziękujemy!
Jak
mówi Zbigniew Mitzner we wstępie do powieści „Historia
kołka w płocie to chyba jedna z najmniejszych objętościowo
powieść Kraszewskiego. A jednak nie zaginęła”1.
Kraszewski,
w kolejnej już powieści walczy o zniesienie pańszczyzny. Jest to dosyć
niezwykła, a nawet dziwna powieść, ponieważ zawiera ona dwie
historie splecione ze sobą. Jedna to historia młodego dąbczaka z
lasu, a druga- syna chłopskiego.
Przechodząc
do historii chłopca to, pisarz przedstawia tutaj losy Sachara
Pakuły, który jest nieprzydatny do pańszczyźnianej roboty i
zostaje przeznaczony do wojska. Ucieka stamtąd i kryje się w Rosji.
Po długiej i wyczerpującej włóczędze powraca, gdzie przyjmują
go na dwór Rogali jako grajka. Pojawia się też wątek miłosny,
otóż miłość do pokojówki Natalki doprowadza go do szału i
chłopiec pogrąża się tylko.
Głównym
tematem są tutaj zmarnowane zdolności artystyczne chłopca. Los i
dolę chłopską opisuje Kraszewski w przejmujący sposób, niczego
nie koloryzując i nie upiększając. Jednocześnie ukazuje dwór:
„Życie
na wsi szło niezmiernie regularnie, spokojnie, porządnie trybem
jeszcze prastarym, uczciwie, poważnie, cicho, ale, że samymi
starymi posiało się pierwiastkami, nowych nie przyjmując, powoli
stygło i biedniało”2.
Stosunek autora do klas wyraża się przez to jakich form używa, np.
o chłopach pisze serdecznie, a kiedy kpi, to kpi ze szlachty.
Fragmenty dotyczące szlachty są pełne ironii i satyry: „Rogalowie
mieli wcale nie inną zasadę i pojmowali sobie przeznaczenie i
funkcję szlachty w sposób całkiem oryginalny, pewni naprzód, że
szlachcica najświętszym obowiązkiem jest próżnowanie. Po wtóre,
że szlachcic wszystko umie, choć się niczego nie uczy, i do
wszystkiego jest zdolny, jako skoro przypieczętuje się starym
klejnotem. Po trzecie, że nie ma dlań ani za wysokich stopni, ani
wyżyn niedostępnych. Po czwarte, że obowiązkiem jego jest
uczciwie i porządnie życia skosztować, a w żadną robotę nużącą,odbierającą
siły i umysł wycieńczającą się nie wdawać. Po piąte, że wąsy
nosić powinien.".
1J.I.
Kraszewski, Historia kołka w płocie, Ludowa
Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1954, op. Z. Mitzner
2Tamże,
s. 65
PS.
Musiałam zrobić kilka zdjęć rycin, jakie pojawiają się w książce, bo są
naprawdę bardzo ciekawe i mogą dać nam obraz tamtejszej poleskiej wsi.
***
Józef Ignacy Kraszewski
Historia kołka w płocie
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Warszawa 1954
Liczba stron: 168
Moja ocena książki: Polska klasyka !!
sobota, 17 sierpnia 2013
203. Krzyżacy 1410
Tekst autorstwa Nutinki (U Nutinki), której serdecznie dziękujemy za udostępnienie recenzji.
Józef Ignacy Kraszewski
Krzyżacy 1410
Wydawnictwo „Śląsk”, 1984
Ego te baptizo in gladio
Czytywałam Kraszewskiego w czasach
odległych, ale nie podobał mi się zbytnio, głównie przez rozwlekłe opisy
przyrody, zbędne i nic nie wnoszące. Właściwie poza tymi nużącymi
opisami niewiele mi w pamięci pozostało. Postanowiłam jednak dać mu
jeszcze szansę, zwłaszcza że poza domem, na wakacjach, szybko skończyłam
zabrane książki i nie miałam już nic ciekawszego pod ręką. Padło na Krzyżaków 1410,
bo i czasy to interesujące, i zmagania z Zakonem przynoszą zwykle dużo
emocji. Ciekawie też było porównać Kraszewskiego z Sienkiewiczem,
którego Krzyżacy tkwią we mnie mocno od lat dziecięctwa.
Powieść rozpoczyna się krótko przed
bitwą pod Grunwaldem, gdy wojna jest już właściwie rozpoczęta, wojska
przemieszczają się ku sobie, a rozdrażnienie i czujność służb po obu
stronach osiąga poziom niemal histeryczny. Przez ziemie należące do
Krzyżaków wędruje samotnie z pielgrzymką ksiądz Jan, planując dotrzeć do
Malborka i pomodlić się przed świętym obrazem, a przy okazji odszukać
siostrę swoją przyrodnią Barbarę, która dawno temu na północy gdzieś
osiadła. Zakonna czujność widzi w nim jednak szpiega i na męki wziąć
każe, co źle by się skończyło, gdyby nie imię rzeczonej siostry, mającej
u Krzyżaków znaczne poważanie. Wyrusza tedy Jan wraz z odnalezioną
Barbarą i jej córką Ofką do Polski, by nawałnicę przeczekać i nie wie,
że jego kobiety przeszpiegi dla Zakonu czynią i wieści braciom krzyżowym
posyłają.
I na tym opiera się część fikcyjna,
przechodząc w opowieść o wojnie. Na plan pierwszy wysuwa Kraszewski
wydarzenia historyczne, z Grunwaldem i przepychankami z Zakonem,
skupiając się głównie na bitwie i tym, co z nią związane, dokładnie
opisując koleje zmagań, krytycznie i bez ogródek wyjawiając prawdę.
Niewiele mówi jednak o ludziach i ich losach, jego bohaterowie są mało
ciekawi, z żadnym się nie zaprzyjaźniłam, żadnego nie polubiłam,
czytałam siłą rozpędu i dla poznania jakichś może niesłyszanych jeszcze
szczegółów. Zbyt mocno jak dla mnie skupił się autor na przekazaniu
prawdy historycznej, co oczywiście jest ważne, ale zabrakło mi tu
jakiejś iskry, motywu, który mógłby pociągnąć akcję i nie dać
czytelnikowi spocząć aż do końca powieści. Nawet niektóre autentyczne
wydarzenia, jak oblężenie Malborka, przedstawił Kraszewski jakoś tak
rozmamłanie, bez życia, a motyw próby zniszczenia refektarza podczas
obrad rady krzyżackiej przez zawalenie na nią stropu, o czym nader
chętnie opowiadają przewodnicy zwiedzającym zamek, zawarł w jednym
krótkim akapicie. Po macoszemu potraktował bohaterów fikcyjnych, ledwo
kreśląc ich postacie, nawet najbardziej wyrazistą Ofkę, oddaną Zakonowi i
dla niego gotową na zgubę własnej duszy, podejmującą nieprawdopodobne,
szalone zadania. Poza tą zdesperowaną dziewczyną nie ma zresztą
bohatera, którego chciałoby się poznać, polubić czy przejąć jego losem,
chociaż niewiele brakuje do tego Andrzejowi Brochockiemu czy Kuno
Dienheimowi. Szkoda, bo potencjał opowieści jest duży, a wyszło jakoś
nijako. Można przeczytać, ale niekoniecznie. Póki co Sienkiewicz górą,
chociaż nie wiem, czy utrzymałby się na wiodącej pozycji po latach i
tysiącach w międzyczasie przeczytanych książek. Wygląda na to, że z
punktu widzenia przyjemności czytania lepiej sprawdza się powieść ku
pokrzepieniu serc niż ku przestrodze.
(Ocena: 4/6)
● ● ●
„Nie ma niebezpieczniejszej rzeczy
dla człowieka, dla ludzi nad pomyślność. W przeciwnościach potęgują się
siły, uchodzą w szczęściu. Zawraca się głowa, przychodzi upojenie,
mięknie serce, niknie energia, baczność się traci.” (s. 194)
wtorek, 2 lipca 2013
202. „Kunigas” - o polskim i litewskim JIK -u...
CZAS:
lata sprawowania władzy na Litwie
przez Wielkiego Księcia Litewskiego Giedymina (lit. Gediminas),
historycznie między 1316 a 1341 rokiem
MIEJSCE:
zamek krzyżacki Malbork (postawiony
jak podaje Paweł JASIENICA w dorzeczu Nogatu na miejscu grodu
słowiańskiego Zantyr); majątek Pynaufeld pod Malborkiem;
świątynia Perkunasa – gdzieś w
Litwie; gródek Pilleny w dorzeczu Niemna
OSOBY:
Krzyżacy, Bernard (jeden z
mądrzejszych braci – rycerzy, opiekun Jerzego); szpitalnik
Sylwester; wielki mistrz zakonu; marszałek zakonu; raubitter
Dietrich von Pynau, Kurt znad Renu; Gmunda Lewen (stręczycielska
opiekunka litewskiej Baniuty); inni Krzyżacy i najemni rycerze
zachodni
Litwini pod nadzorem krzyżackim,
Jerzy – Marger (uprowadzony w dzieciństwie podczas rejzy
krzyżackiej, wychowywany przez Bernarda na przyszłego pogromcę
Litwy, rzeczywisty syn Redy, postać Wallenrodyczna, tytułowy
Kunigas, pojawiające się już w tytule i w pierwszym rozdziale
słowo Kunigas oznacza we współczesnym języku litewskim osobę
duchowną – księdza, być może JIK chciał podobnie jak w języku
słowiańskim oznaczyć w ten sposób starszego, panującego nad
rodem, w znaczeniu ksiądz na grodzie, słowo książę dziś brzmi
kunigaikštis,
podobnie w łotewskim języku kunigaitis, po tym odróżniamy księdza
od księcia); Romek – Rymos (imię być może od rimtis – spokój,
nieco starszy od Margera, także pojmany Litwin, parobek krzyżacki o
wielkim, litewskim sercu, krzewiciel ogienka narodowego w serduchu
Margera, także i Baniuty, choć w jej serduszku ten ogień już
płonął...); Szwentas – Swalgon (jego imię przypomina o
litewskiej rzece i mieście – Šventa i Švencionys na wysoczyźnie
o tej samej nazwie (Žemaitija - Żmudź), bierze on często
udział w rejzach , jest to stary Litwin, sługa w rękach
krzyżackich, pierwszy organizator ucieczki spod niemieckiego jarzma,
jednak jak się okazuje w ostatnim zdaniu utworu, tchórz); Barbara -
Baniuta (odważna i piękna Litwinka, branka, bardzo porywcza, o
wielkim , litewskim i niepokornym charakterze, ukochana i jedyna
Margera);
Litwini z gródka Pilleny, Reda
(imię być może z języka kaszubskiego, to jest nie daleko do
Kuronów, dzielna Kunigasowa, na co dzień uzbrojona po zęby jak jej
poległy w walce z Niemcami mąż, matka Margera); Gajlis –
Pilleńczyk; Walgutis (ojciec Redy i dziadek Margera, żyje według
starych zwyczajów, przykuty do łoża, lecz także do ognia...);
Krewowie i Wajdeloci (Nergenno, Merunas, młody i niedoświadczony
Konis, stary Krewule); Wiżunas (dzielny, litewski wojownik,
mianowany przez Kunigasa dowódcą obrony Pullen); Jargała
(staruszka, uczuciowa matka Baniuty), strażniczki ognia...
Kiedy pierwszy
raz czytałem tę zwięzłą i napisaną prostym, przystępnym słowem
książkę, nie zdawałem sobie sprawy, że Józef Ignacy KRASZEWSKI,
nie tyle ułożył jej treść, podług własnego widzi mi się, lecz
związana jest ona silnie z kulturą Bałtów, a to przez czerpanie
końcowego wątku z mitycznych legend znad słonego morza. JIK jak
dowiemy się po przeczytaniu lektury kierował się ku dwóm
niepowtarzalnym (a jednak), a w każdym razie znakomitym źródłom.
Na czoło walki ze znienawidzonym haimatem ,,niemych” wysuwa się
jakby spod skrzydeł KRASZEWSKIEGO, jego poprzednik na wileńskim
Uniwersytecie, także poprzez tajne związki (FiF) , mistrz Adam,
który w poemacie „Konrad Wallenrod” zapoczątkował temat
podstępu w walce z wrogiem i prześladowcą naszego narodu spod
liczby 44. Być może Adam MICKIEWICZ , któremu dane było przez
całe niemal życie walczyć z knutem czerwonej zarazy, podał
bratnią dłoń także i w poznańskie...
Jakie było drugie źródło ? Z jakich
wód czerpał kubek zdrojowy sam KRASZEWSKI. Otóż zdziwiłem się,
jednak bardzo na korzyść, gdy pewnego razu zakupiłem (majętną
pod merytorycznym względem) książkę przyjaciela Czesława
MIŁOSZA, Kłajpedzianina, który w 2013 roku (dopiero?) otrzymał
tytuł honorowy miasta Wilna – Tomasa VENCLOVY... na korzyść
naszego tytana pracy, który szukając oparcia dla swojej książki,
co potwierdziła pracowita Filomatka z Izydora, odszukał zagubiony
na półkach mit o Margirisie z Pullen. Czerwcowego wieczoru mogłem
wreszcie przeczytać nikłą notkę u VENCLOVY w „Wilno. Przewodnik
biograficzny”, który jest kopalnią dla wątków literackich ,
związanych z miastem wilka, iż Wielki Książę Litewski Giedymin
(lit. Gediminas) miał więcej braci (oprócz Witenesa – lit.
Vytenis) prawdopodobnie także Margera (Margirisa), bohaterskiego
obrońcę Pullen (Pilėnai), który nie mogąc się przeciwstawić
sile krzyżackiej, popełnił z całą załogą gródka samobójstwo.
Poruszony tym tropem (nieco uchylając rąbka zakończenia, o czym
przestrzegała, nie tylko mnie, Filomatka z Izydora) zadzwoniłem do
mojej Przyjaciółki z miasta Wilna i dowiedziałem się, co wyszło
na dobre, że legenda z Pullen jest żywa, w zasadzie każdy Litwin w
Szkole o niej słyszał. Zejdźmy na ziemię (od VENCLOVY do
wikipedii) i zobaczmy co tam piszą nasi bracia Liwini na temat ten.
Otóż, zarówno pod hasłem Margiris jak i Pullen, znajdziemy
podobną notkę, mniej więcej o tej treści (ileż musiał się
nachodzić po bibliotekach nasz drogi JIK...):
MARGIRIS (1336 rok) – legendarny,
żmudzki książę, obrońca Pullen, zapisany w kronikach Vyganda
Marburga. Rodowód
Przypuszcza się , że pochodził z rodu Wielkiego Księcia Litwy
Bytvydasa – Pukuvera umarłego 1291 lub 1295 roku. Jego bracia
mogli być Wielkim Książętami, jak Witenes – Vytenis 1295 –
1316 , dalej Giedymin – Gediminas 1316 – 1341 lub kijewskimi...o
zgrozo Chrobrego...Teodorem i połockim księciem Vainiusem.
To,
że Margiris pochodził z rodu szlachetnego (wg kronik zapisanych w
1329 roku) jest poświadczone poprzez walki z czeskim ?!? królem
Janem Luksemburskim. Jeśli Margiris by nie pochodził z rodziny
równej królom, walka by się nie odbyła. Jednakże Margiris
naruszył prawo pojedynku i za to miał zapłacić (dosłownie).
Kroniki pamiętają i syna Margirisa, który podróżując do Francji
w 1329 roku, poślubił tam nieznaną z imienia szlachciankę
Klermon, to mogła być i pierwsza córka księcia Ludwika Burbona.
Kroniki Wg Wiganda
Marburga zamek Pilleny (o co do dziś są spory, ponieważ nikt nie
wie gdzie stał ...o zgrozo Myszyngów i Ziemowita rzecz jasna...)
stał w ziemi Trapen. Napadł go niemiecki zakon, jednakże litewscy
bohaterowie bronili się i choć siły były nie równe, wtedy
poganie, już bez nadziei na zwycięstwo, tak by można utrzymać
zamek (cały z drewnianych bali...czemu nie sumikowo – łątkowych),
rzucili cały swój skarb do ognia i sami poczęli się
zabijać...tych pogan tylko jedna stara poganka siekierą (Adalbert)
setki ich zabiła, a później i sama głowę złożyła. Późniejsi
kronikarze, obrońców zamku i ich śmierć, jeszcze bardziej
wychwalali. Pisze Albertas Vijukas „Na zamku było cztery tysiące
żołnierzy, którzy gdy tylko usłyszeli o zbliżającym się wrogu
przybiegli ze swoimi rodzinami z okolicznych wsi. Mieszkańcy długo
razili wroga i walczyli nie tylko przy obronnym gródku ziemnym, lecz
razili także przez otwartą bramę i napadali na najeźdźców,
Kiedy większa część obrońców zginęła, a jeszcze więcej było
rannych, kiedy ich została garstka, a ich nadzieja obrony zamku
wygasła, zwłaszcza dlatego , że niemi wykopali jamy pod zamkiem i
taranowali, przez co ściany zamku stały się słabe, obrońcy
chwycili się ostatniej szansy – nie
chcieli poddać się –
oni obrócili broń przeciwko sobie i swoim najbliższym. Zebrali się
wokół wielkiego ogniska i podpalili wszystko co mieli, co wróg
mógł zagrabić. Zabili wszystkich słabszych, kobiety z dziećmi
czy starców , którzy nie mogli podnieść broni z słabości.
Przygotowali taki koniec dla wszystkich i sami prosili swojego
dowódcę by ten ich zabił , a ostatni przeciął się mieczem...”
Symbol Pillen
Historia Pillen natchnęła nie mało twórców romantycznych i stała
się najlepszym przykładem pasywnej obrony. Kompozytor V. Klova
stworzył operę „Pilėnai”.
Tak mniej więcej przedstawia się ten wycinek
z historii Litwy. Na początku wieku XX i także we wcześniejszych
latach, zarówno polscy jak i litewscy mieszkańcy ,,ostatnich
zajazdów” wystawiali ten bohaterski wątek jako sztukę. Wracając
do pracy JIK-a , musiał jednak wykonać tytaniczną (dla niego
pestka) robotę, by tak w szczególe i z fabularnym zacięciem
przedstawić nam tą historię, dodam , że jest ona już z dawna
przetłumaczona na litewski język, a po litewsku nazywany jest
Juozapas Ignotas Kraševskis. W
1908 roku ze sporym powodzeniem u publiczności ten dramat
patriotyczny wystawił Hieronim DRUCKI – LUBECKI. Nosił on tytuł
„Tak umierali Litwini” i grała w nim Nuna MŁODZIEJOWSKA (1882 –
1958), polska aktorka , urodzona na Ukrainie, która kształciła się
w Krakowie i Warszawie, związana była początkowo z Wilnem ,
kierowała tam Teatrem Polskim, a później z Poznaniem. Inny wątek
polski jest związany z osobą krytyka i historyka literatury
Stanisława BURKOTA, który w swych opracowaniach dotyczących osoby
JIK -a (ściślej w przedmowie do „Kunigasa”) wspomina o
pochodzeniu mitu z Pullen u KRASZEWSKIEGO.
Poeta
pogranicza, słynny ,,lirnik litewski”, którego imię nosi jedna z
polskich Szkół wileńskich, Władysław SYROKOMLA (1823 – 1862) a
właściwie Ludwik KONDRATOWICZ w swojej spuściźnie literackiej w
1855 roku wydał „Margiera” , gdzie rozwinął temat obrony
gródka przed Krzyżakami. Poeta ten urodził się na Białorusi i
„lepszą” część swojego życia spędził w Borejkowszczyźnie.
Tak pisze o tym heroicznym akcie:
„Spełniła się
– rzekł Margier – ofiara straszliwa
i podchodzi do
stosu i miecza dobywa.
Tam już wszyscy
Litwini snem wiecznym posnęli:
Ówdzie trup się
czerwieni, ówdzie kość się bieli,
Ówdzie jęk się
wydziera z ostatniego ducha,
A nad stosem
przygasłym jeszcze dym wybucha.
Margier kołpak
soboli zdjął z rycerskiej głowy:
Witam Cię chrobra
Litwo w otchłani grobowej !
Daj świadectwo
niebiosom w uroczystej dobie,
żem cześć twoją
ocalił i zginął przy Tobie !
Nie umarłaś
spodlona – tylko nieszczęśliwa !
Rzekł i szerokim
mieczem własną pierś przeszywa,
Oczy wlepił w
niebiosa i trupem się ściele.
Skonał ostatni
Litwin na bratnim popiele.”
Gabrielius
LANDSBERGIS – ŽEMKALNIS (1852 – 1916) , litewski pisarz
pochodzenia Inflanckiego, oprócz innych ballad z bałtyckiej
historii jak „Birutė” czy „Blinda” w 1906 roku w Teatrze
Miejskim w Wilnie w roli reżysera wystawił pierwsze litewskie
dzieło – dramat p.t. „Pilėnu kunigaikštis” (Książę
Pullen). Autorem dramatu był Marcelinas ŠIKSNYS , litewski pedagog
i literat,
nauczyciel w Rydze oraz dyrektor Gimnazjum im. Witolda Wielkiego w
Kownie (lit. Kaunas). Dramat, utrzymany w duchu romantyzmu i
symbolizmu został wystawiony 6 maja 1906 roku w sali wileńskiego
ratusza.
Duże wrażenie
wywarły na mnie ilustracje do „Kunigasa”. Poszperałem w
źródłach i odnalazłem ich autora. Michał Elwiro ANDRIOLLI (1836
– 1893) był mocno związany z Wilnem (lit. Vilnius) a to za sprawą
ojca, który jako Włoch , służył w wojsku napoleońskim, dostał
się do niewoli i pozostał w Wilnie. Michał urodził się tutaj,
kształcił w Moskwie, Petersburgu, lecz także w Rzymie i Paryżu. W
1863 roku brał udział w Powstaniu za co zesłano go na Syberię.
Kilka razy powracał do Wilna.
Cenne są jego
ilustracje do poematów Adama MICKIEWICZA „Pan Tadeusz” i
„Konrada Wallenroda”, do dzieł Shakespeare'a , Coopera no i w
końcu do powieści „Kunigas”.
Cenną wiadomość
o zdolnościach Europejczyka pełną gębą, jakim był JIK
pozyskałem w Pracownii – Muzeum KRASZEWSKIEGO w Poznaniu. To tak
przy okazji ANDRIOLLEGO. Widziałem na własne oczy piękny olejny
obraz JIK-a.
Chciałem
koniecznie zakończyć tę recenzję tym co JIK -owi w duszy gra, a
będzie to na pewno niejedna litewska legenda , niczym przygody
bałtyckie bogini Juraty i dzielnego rybaka Kastytisa. Udowodnił on
nie raz, że bajki litewskie są równie bogate co polskie i choć
smutne mogą dać także współczesnemu czytelnikowi wiele do
myślenia. Gdy patrzę na współczesne stosunki naszego, kochanego
kraju z sąsiadami, mam zawsze przed oczami Józefa Ignacego
KRASZEWSKIEGO (jego zauroczenie postacią Witolda – Vytautasa), być
może jedną z ostatnich postaci kochającą Rzeczpospolitą Obojga
Narodów w tej kresowej, w tej bogatej formie miłości jednorodnej,
nieskalanej a za którą bohaterowie JIK – a tak ochoczo , niczym
Margier szli w ogień...
Główna literatura:
Tomas VENCLOVA "Wilno. Przewodnik biograficzny"
JIK "Historia Wilna"
Władysław SYROKOMLA "Margier"
Zdjęcia z sieci (1 i 4) oraz własne
Subskrybuj:
Posty (Atom)































