niedziela, 4 listopada 2012
159. Za Sasów: Czasy Augusta II i Augusta III
Akcja tej powieści obejmuje lata 1697-1709. Jest to okres, gdy na tronie Rzeczpospolitej panuje król August II Mocny z saskiej dynastii Wettynów. Czytelnik dzięki lekturze powieści obserwuje sposób dochodzenia tego człowieka do polskiego tronu. A droga owa to: intrygi, masowa korupcja i bezprawie na bardzo szeroką skalę. Następnie czytelnik obserwuje działania króla w celu utrzymania polskiego tronu i jego politykę w tym kierunku. Jej celem jest, jak wspomniałem, otrzymanie tronu, ale także wzmocnienie władzy królewskiej w ogarniętej anarchią Rzeczypospolitej. August pragnie zniszczyć demokrację szlachecką wprowadzając na jej miejsce rządy absolutne. Natomiast tron polski chce uczynić dziedzicznym dla własnej dynastii. Plany owe wydają się z pozoru korzystne dla słabnącej Rzeczypospolitej. Nic tylko przyklasnąć Augustowi Mocnemu? Lecz czy aby na pewno...? Sas usiłuje zrealizować te zamierzenia poprzez zwycięską wojnę ze Szwecją w sojuszu z Rosją, Danią i Brandenburgią. Jej celem jest zdobycie Inflant, co w znaczący sposób wzmocniłoby pozycję króla. Lecz August Mocny w polityce swej nie waha się zdradzać, a nawet prowadzić działań zmierzających do rozbiorów rządzonego przez siebie kraju. Czy więc jego zamiary są aby na pewno tak szlachetne jak się mogą z początku wydawać? I czy zakończą się one sukcesem?
Powieść przedstawia również życie codzienne Augusta Mocnego. Szczególne dużo uwagi autor poświęca jego bujnemu życiu prywatnemu, wśród ciągłego królewskiego ucztowania, pijaństwa i w towarzystwie coraz to nowych kochanek i nałożnic. Życie owo nie ulega zmianie nawet w obliczu klęsk i niepowodzeń spadających na rządzone przez niego państwa, czyli Rzeczpospolitą i Saksonię. Ponadto autor daje charakterystykę warstw społecznych rządzących wówczas państwem polskim - szlachty i magnaterii. Na ogół ocena tych ludzi jest negatywna. To w większości egoiści, kosmopolici, dbający tylko o własne interesy. Nie ma w nich ani krzty patriotyzmu, za korzyści materialne są gotowi do zdrady interesów państwa, korupcji, przekupstwa, intryg. Zdarzają się wyjątki lecz bardzo nieliczne. Do nich należy m.in. wojewoda wielkopolski Stanisław Leszczyński. Moim zdaniem postać tę jednak autor zbytnio idealizuje. A tymczasem potężne niegdyś państwo polskie chyli się ku upadkowi. Czy nie ma dlań ratunku?
Powieść na ogół wiernie przedstawia mozaikę społeczno-polityczno-obyczajową ówczesnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jest to książka niezwykle ciekawa, na której kartach autor w barwny i przystępny sposób przedstawił tło historyczne pierwszych lat panowania saskiej dynastii Wettynów.
P jak Parandowski (odcinek specjalny "Płaszcza zabójcy")
Z dziennika Jana Parandowskiego
grudzień 1955
Jan Parandowski.
Jan Parandowski, Luźne kartki, Ossolineum 1967, s. 162-163.Jest to niewątpliwie osobliwym zjawiskiem, że Kraszewski przeżywa dziś renesans swojej popularności, którego nic nie zapowiadało w ciągu tych kilkudziesięciu lat, jakie nas dzielą od jego odejścia. Literatura polska poszła tak innymi drogami, powieść polska okryła się taką chwałą i wydała tyle arcydzieł, że nikt już nie sądził, by możliwy był powrót do książek Kraszewskiego, uśpionych pod pyłem bibliotecznym. Na kilka lat przed wojną zakrzątnięto się (zdaje mi się, że Arct) dokoła wskrzeszenia kilkunastu jego powieści, ale rezultat był raczej skromny. Dopiero po wojnie dokonał się ten cud i Kraszewski zdobył publiczność, o jakiej nigdy chyba nie marzył.Jeszcze w roku 1945 Stara baśń znalazła się wśród pierwszych książek wydanych po latach milczenia i odtąd nie przestaje rozchodzić się w setkach tysięcy egzemplarzy. I tak samo inne jego dzieła. Na wystawach księgarskich zapewnia on przyzwoitą proporcję polskiej literaturze w stosunku do obcych autorów, słowem, robi znów to, co niegdyś — daje czytelnikowi polską książkę zamiast produkcji zagranicznej. I przy swych niewyczerpanych zasobach jest zdolny jeszcze na długo zadziwiać nas nowymi, nieoczekiwanymi tytułami. Tylko Staff żadnemu z nich się nie dziwi, bo zna je wszystkie jeszcze z domu rodzicielskiego, gdzie był komplet dzieł Kraszewskiego — sześćset tomów w pięknych oprawach.
piątek, 2 listopada 2012
158. Dobra Bona, czyli jaki problem miał Kraszewski ("Dwie królowe")
Tekst autorstwa Moniki Zakrzewskiej,
autorki bloga "Co się dziwisz". Bardzo dziękujemy za
udostępnienie:).
![]() |
| Bona Sforza |
Otoczona czarną, nienawistna legendą.
Kobieta dumna, wysokiego rodu, owiana złą przeszłością swoich
babek i ciotek trucicielek. Pochodząca z dalekiego, nieznanego,
oświeconego kraju przyniosła z sobą niezrozumiałą mentalność
budzącą lęk . Niepojęty strach przed nowością, przed
ewentualnymi, niedopuszczalnymi i niekontrolowanymi zmianami boleśnie
dokuczał szlachcie, która miała w Polsce wiele do powiedzenia.
Jakkolwiek początkowo przybycie
egzotycznej piękności było wielką atrakcją dla zimnego,
północnego kraju to entuzjazm z jakim ją przyjęto szybko ostygł,
a w wielu przypadkach przerodził się wielką nienawiść.
Niespodziewanie dla możnowładców polskich, których podówczesna
swoboda była już faktem, młoda królowa stała się podporą
monarchii i celnym, inteligentnym politykiem. Niedopuszczalną, jak
na ówczesną świadomość, była sytuacja, że Bona Sforza okazała
się być starannie wykształconą kobietą, zawstydzającą
niejednokrotnie adwersarzy swoją biegłością we władaniu łaciną,
orientacją polityczną i znajomością znaczących dzieł epok
poprzednich i teraźniejszych. Budziło to, jak widać wściekłość
możnych panów, którzy ze wszystkich miar próbowali zbudować zły
wizerunek królowej. Nie tylko aby ją złamać i oczernić, ale
także by pozbawić władzy, która z biegiem lat rozlewała się na
Europę i swoim zasięgiem dotykała nawet Turcji.
Stan swobody szlacheckiej był dla Bony
niezrozumiały gdyż ona sama w italskim dzieciństwie napatrzyła
się na krwawe, bezwzględne rządy monarchów. Interesy bogatej,
wpływowej szlachty, w tejże zrozumieniu, były poważnie zagrożone,
a uszczelnienie władzy monarszej wcale możliwe. Naturalnie więc
rodził się obóz zażartych przeciwników monarchini. Przeciwników
znaleźć było można również poza granicami Rzeczpospolitej.
Osławionych Habsburgów, Hohenzolernów nie trzeba było zachęcać
do szkodzenia Bonie.
Tak rodziła się legenda o Bonie
trucicielce, która teoretyczne, dzięki swoim umiejętnościom w
warzeniu trucizn pozyskanym od zdolnych ciotek, mogła uśmiercić
każdego, kto jej nie był wygodny. Nawet jej syn Zygmunt August
opętany szaleńczą miłością do Barbary Radziwiłówny popadał w
obsesyjny strach przed matką trucicielką. Jego lęki wynikające z
nieakceptowania przez matkę samowolnego mariażu z poddanką i
nienawiść do rodzicielki, obnażały słabość i podatność na
wpływy zewnętrzne ostatniego z Jagiellonów.
![]() |
| Bona, Wawel |
*
Dzieła o kanwie historycznej pisane
przez J.I. Kraszewskiego jeszcze niedawno, a i teraz cieszą się
popularnością i dla niektórych stanowią źródło prawdy
historycznej. Dlaczego więc w swojej powieści „Dwie królowe”,
opowiadającej o skomplikowanych relacjach dworu wawelskiego z krajem
i Europą, a także przedstawiającej wielowątkowe, rodzinne
stosunki między Jagiellonami, a zwłaszcza Boną i jej synową
Elżbietą Habsburżanką, Kraszewski przedstawia Bonę Sworzę
jednoznacznie? Pisarz, historyk, prawdopodobnie świadomy siły
swojego oddziaływania, objawia tą niezwykłą monarchinię jako
zazdrosną, chciwą, bezkompromisową babę z bazaru. Kobietę, która
uzyskuje od swojego spolegliwego męża wszelkie korzyści, których
ta zażąda. Despotkę psychicznie znęcającą się nad dworkami i
synową. Wreszcie intrygantkę szkodzącą polityce Korony i
ostatecznie złą matkę.
Jakież to niechęci skłaniają
uznanego autora do stawiania skrajnie nieobiektywnych tez? Czemu ma
służyć pielęgnowanie strasznej legendy?
Bona Sforza otrzymała na dworze swojej
matki Izabeli gruntowne i staranne wychowanie ukierunkowane w jednym
celu. Urodziła się by władać. Dlatego matka nie szczędziła
środków na gruntowne wykształcenie i właściwe wychowanie, jak to
było w zwyczaju na dworach władców Włoch. Młoda Bona nigdy nie
dała się wciągnąć w dworskie, miłosne intrygi. Jej opinia
pozostała nieposzlakowana. Była przeznaczona do rzeczy wielkich.
W Krakowie, nieprzyjaznym jej
środowisku umiała znaleźć się doskonale. Znała swoje powinności
królowej i intuicyjnie dbała o dobro kraju, z którym zawarła
mariaż. Była kobietą, która osiągając w polityce swoje cele,
bezpardonowo raziła męską dumę. Białogłową, która ośmieliła
się być mądrzejsza i bystrzejsza, zwłaszcza politycznie, od wielu
dworskich myślicieli. Konsekwencją demaskacji męskiej buty były
nienawistne paszkwile, jawna wrogość i sława trucicielki.
A przecież w historii Polski nie było
królowej więcej znaczącej od tej. Kobiety-polityka tak sprawnego i
gospodarza skutecznie dbającego o dobro dynastii. Podzięką za
czterdzieści lat pracy stała się dla niej samotna podróż do Bari
we Włoszech, gdzie znienawidzona przez ukochanego syna, osamotniona
zmarła.
Czas powtórzyć słowa eseju Wisławy
Szymborskiej:
„Obrażony syn nie sprowadził jej
szczątków na Wawel, choć tam było należne jej miejsce, przy boku
małżonka. Związek Literatów Polskich powinien wysłać delegata
do Bari z wiązką kwiatów na grób wybitnej tej władczyni. Czas ją
przeprosić za powieść Kraszewskiego „Dwie królowe”, w której
występuje jako heroina z magla. Gdyby nie było chętnych, to ja
mogę pojechać”
Mimo, że ze związku nie jestem,
zgłaszam się na ochotnika.
![]() |
| Bari, kościół św. Mikołaja, grób Bony, źródło Wikipedia |
Cytat:Wisława Szymborska, Lektury
nadobowiązkowe, O królowej Bonie, Wyd. Literackie, Kraków 1996
czwartek, 1 listopada 2012
157. Lublana
Kraszewski jest dla mnie jak dobry stary znajomy i bardzo się cieszę, że
jeszcze nie wszystkie jego książki znam, że był tak płodnym twórcą i
mam jeszcze tyle jego powieści przed sobą.
Akcja "Lublany" rozgrywa się w czasach przedpiastowskich, podobnie jak "Stara baśń", ale według mnie obie książki mają tylko tyle wspólnego - czas akcji. Tytułowa bohaterka jest kobietą świadomą i odważną, nie ma zamiaru potulnie zgadzać się na ojcowskie decyzje odnośnie jej losu. Co prawda ojca kocha i szanuje, ale przecież nie wyjdzie za mąż za starego dziada, choćby i księcia, którego ojciec dla niej wybrał. I jak to u Kraszewskiego - romans kwitnie, akcja rozgrywa się sprawnie, czytelnik się nie nudzi.
Oprócz intrygi miłosnej dostałam jeszcze w prezencie widoczek z guślarzem i wiedźmą, czarną kozą i tajemniczym dębem. W tle mamy zamieszki polityczne dokumentujące mądrość ludu słowiańskiego.
Książki Kraszewskiego są proste i mądre w swej prostocie.
Akcja "Lublany" rozgrywa się w czasach przedpiastowskich, podobnie jak "Stara baśń", ale według mnie obie książki mają tylko tyle wspólnego - czas akcji. Tytułowa bohaterka jest kobietą świadomą i odważną, nie ma zamiaru potulnie zgadzać się na ojcowskie decyzje odnośnie jej losu. Co prawda ojca kocha i szanuje, ale przecież nie wyjdzie za mąż za starego dziada, choćby i księcia, którego ojciec dla niej wybrał. I jak to u Kraszewskiego - romans kwitnie, akcja rozgrywa się sprawnie, czytelnik się nie nudzi.
Oprócz intrygi miłosnej dostałam jeszcze w prezencie widoczek z guślarzem i wiedźmą, czarną kozą i tajemniczym dębem. W tle mamy zamieszki polityczne dokumentujące mądrość ludu słowiańskiego.
Książki Kraszewskiego są proste i mądre w swej prostocie.
środa, 31 października 2012
156. Pałac i folwark
Przesympatyczny to utwór, choć
bardzo schematyczny i na wyraźnych kontrastach oparty. Już w tytule
zaznaczona jest pewna dychotomia. Pałac i folwark, a ściślej ich
mieszkańcy wraz ze swoimi charakterami, wartościami i stylem życia,
stanowią dwa przeciwlegle bieguny, i choć perypetie losu próbują je
zetknąć ze sobą, one się jednak odpychają. Na upartego utwór mógłby się
też nazywać "Pałac, folwark i plebania", bo i to trzecie miejsce
również, choć w mniejszym stopniu, wnosi swoje znaczenie i bohaterów do
akcji wprowadza.
Już
w pierwszej scenie mamy pokazany kontrast między młodym ambitnym
studentem medycyny Julianem, zamiarowującym wyjazd za wielką wodę nawet,
a jego starym wujem księdzem, poprzestającym na spokojnym ubogim życiu
wiejskiego proboszcza. Potem Kraszewski zestawia poczciwego łagodnego
Kanonika (tegoż samego wuja) z surowym, antypatycznym wikarym, którego
opisuje jako wyjątkowo zmierzłą kreaturę, to taki karierowicz, sprytny
lis, nie przyznający się do swych korzeni, a o awanse zabiegający,
podły, donoszący na swego przełożonego. Duchowni różnią się poglądami,
sposobem pracy, usposobieniem. Przyglądając się dalej postaciom, szereg
przeciwieństw znaleźć można np. skromna, szczera i rozsądna Zosia -
zalotna i ulotna Carita, włoska towarzyszka hrabiny.
Największy
jednak kontrast istnieje między szlachecką rodziną Ostójskich i
hrabiowską familią Skwirskich. Ci pierwsi, czyli pan Ostójski, jego
siostra Klara i córka Zosia, są zgraną drużyną, nieba by sobie wzajem
przychylili, szlachetni, uczciwi, honorowi, dobrze gospodarujący,
patrioci. Drudzy zaś - każdy sobie rzepkę skrobie, nie widują się
latami, czułe listy jeno pisząc (po francusku, a jakże), patrzą sobie na
ręce, aby ktoś przed innymi zbyt wiele z dochodów nie wydoił,
kosmopolici, utracjusze, hipokryci.
Tu
szczególnie uwagę zwraca postać hrabiego-ojca, wykwintnego
dżentelmena, który usilnie chce się odpolonizować, gardzi polskością, a w
swej "elegancji" na salonach będąc nie podaje ręki rodakom.
Kraszewski
nie zagłębia się w niuanse i czarno -biały obraz maluje, na zasadzie
dobrzy- źli, skarbnice zalet i cnót wszelakich- siedliska wad i
występków. Odniosłam wrażenie, że pisarz bawił się kreśląc portrety
bohaterów, tu i ówdzie wbijając szpilkę. Celowo ośmieszał, by pewne
cechy uwypuklić, określone sytuacje napiętnować.
Podtytuł
"Obrazy naszych czasów" wskazuje na tematykę obyczajową i taka ona
jest, na intrygach miłosno-majątkowych się skupia. Zosia, dziewczę hoże,
rezolutne i posażne pielęgnuje ziarno uczuć do towarzysza z
dzieciństwa, on zaś (Julian) chłodno ją traktuje - duma nie pozwalałby
mu wiązać się z majętną partnerką. Pannę ma na oku plenipotent Margocki,
cóż, kiedy i młodemu hrabiemu się spodobała - i tu zaczynają się
schody, byłby to bowiem mezalians, ale okoliczności i sto tysięcy
talarów sprawiają, że wygląda to inaczej... Zagmatwało się nieco, do
głosy dochodziły duma, ambicje, honor, tudzież jego brak... Koniec
końców - szczęśliwe zakończenie dla pozytywnych bohaterów.
"Pałac
i folwark" to taka komedia romantyczna, ale w gruncie rzeczy gorzkawą
diagnozę społeczną zawierająca. Trochę autor poucza, złotą myślą błyska,
a przy tym bawi, plejadę pociesznych postaci stwarzając. Weźmy na
przykład ciotkę Klarę z jej górnolotną retoryką czy Margosia ze
spadającym tupecikiem.Współczesnemu czytelnikowi ubaw, ale odbiorcom z czasów Kraszewskiego pewnie tak wesoło nie było, skoro im krzywe zwierciadło pod nos pisarz podłożył.
poniedziałek, 29 października 2012
155. Powrót do gniazda
Recenzja napisana i przysłana przez Jadwigę.
Powrót do gniazda: powieść z podań XVI w.
Powieść Powrót
do gniazda J. I. Kraszewskiego została napisana w 1874 roku. Po raz
pierwszy była drukowana w czasopiśmie „Kronika Rodzinna” (odcinki w nr 1-14,
1874 r.), a następnie ukazała się w Warszawie jako wydanie osobne. Jest
pierwszą polską powieścią w całości poświęconą problematyce reformacji[1].
Zdarza się, że czytając
historie rodów szlacheckich, na przykład śląskich, natrafiamy na informacje
typu: „część rodziny przeszła na protestantyzm”, „od tej pory powstały dwie
linie rodu: katolicka i protestancka” albo, że: miejscowy kościół parafialny
„został zajęty przez protestantów”. Przyswajamy te informacje bez refleksji, a
tymczasem powieść J. I. Kraszewskiego Powrót do gniazda uzmysławia nam,
jak trudne, jednostkowe decyzje poprzedzały dokonywane wybory, jak bolesne były
powstałe podziały, biegnące nie tyle między środowiskami, ale dzielące
najbliższych członków rodziny, do jakich tragicznych skutków mogły one
doprowadzić. Powieść ukazuje dzieje dwu rodzin (polskiej i niemieckiej) na tle
rozprzestrzeniającej się w połowie XVI wieku reformacji.
Hrabia Janusz jest synem
wojewody i przedstawicielem znamienitego wielkopolskiego rodu Rochitów. Ojciec,
pragnąc zapewnić jedynakowi jak najlepszą przyszłość, za radą swojego brata,
pisarza koronnego, wysyła go na studia do Wittenbergi w Niemczech. Wobec
przedłużającej się nauki Janusza oraz docierających do ojca niepokojących
informacji, wysyła do niego ostatni list, w którym żąda natychmiastowego
powrotu do domu. Decyzja ojca stawia wojewodzica w trudnej sytuacji. Jest on od
pewnego czasu zakochany w córce niemieckiego złotnika, pięknej Frydzie
Hennichen, goszczony w jej domu i traktowany przez jej ojca prawie jak członek
rodziny, ma w mieście wielu przyjaciół, a ponadto uległ wpływom reformacji. Ten
dwudziestoletni bohater powieści musi jednak podjąć decyzję. Jak postąpi?
J. I. Kraszewski na
przykładzie rodzin Janusza i Frydy ukazuje zasady obowiązujące ówcześnie w
polskiej rodzinie magnackiej i niemieckiej – mieszczańskiej, niedawno
uszlachconej. W obu tych przypadkach widzimy miłość rodzicielską, poświęcenie i
odpowiedzialność za przyszłość potomków, choć pewne metody wychowawcze są
współcześnie nie do przyjęcia i mogą dzisiejszego czytelnika oburzać. Postawmy
sobie jednak pytania: Czy obecnie bylibyśmy w stanie walczyć równie zawzięcie o
takie wartości jak: wiara, miłość, rodzina, honor? Czy w dzisiejszych czasach,
kiedy wyjazdy zagraniczne są także czasem przyczyną rozpadu rodzin, bardzo
różnimy się od bohaterów powieści?
O Powrocie do gniazda
można chyba powiedzieć, że jest to utwór, który zawiera cechy powieści
historycznej, dramatu psychologicznego i romansu. Na uwagę zasługuje jego
szeroki kontekst historyczny. Czytelnik za pośrednictwem powieści przenosi się
zarówno do szesnastowiecznego miasta, jak i na prowincję, poznaje różne
środowiska, a także panujące wówczas obyczaje. Zdaje sobie sprawę z tego, ile
utrudnień niósł brak w ówczesnym świecie środków masowej komunikacji, ale życie
bez nich było możliwe. Powieść dostarcza wielu wzruszeń, bo też sprawy w niej
ukazane są w życiu człowieka najważniejsze. Sposób przedstawienia postaci w
działaniu oraz opisy ich przeżyć sprawiają, że nie są one wcale jednowymiarowe.
Autor powieści nie osądza nikogo, ale za pośrednictwem opisów sytuacji, osób,
środowisk, możemy się domyślać, której stronie jest przychylny.
Powrót do gniazda warto
przeczytać. Jest to powieść dla czytelnika, lubiącego lektury niezbyt obszerne
(216 s.), przybliżające nasze dzieje w ciekawej formie i wywołujące refleksje. Na
uwagę zasługuje także przejrzysta kompozycja utworu, sposób budowania napięcia,
sprawne posługiwanie się w opisach zasadą kontrastu i wynikający z tego komizm.
Moja ocena: 5/6.
Jadwiga
[1] We wcześniejszych utworach
(Kościół
Świętomichalski w Wilnie i Zygmuntowskie czasy) autor
potraktował ten temat epizodycznie. J. I. Kraszewski, Powrót do gniazda: powieść z
podań XVI w., Warszawa, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1986, Nota
wydawnicza, s. 217.
154. Mistrz Twardowski
"Mistrz Twardowski" jest jednym z nielicznych w dorobku Kraszewskiego utworów o tematyce fantastycznej. Jednocześnie jest to jego najsłynniejszy utwór, jeśli idzie o ten rodzaj literacki w dorobku pisarza.
Akcja powieści rozgrywa się w I połowie XV wieku. Szlachcic Twardowski po dziewięciu miesiącach nieobecności powraca do domu. Jedzie całkiem samotny, nocą, wśród burzy przez podkrakowskie pustkowia. Nagle zostaje zaatakowany przez zbójców. Przerażony krzyczy o ratunek choćby od samego diabła. Wówczas pojawia się tajemniczy jeździec na czarnym koniu, który przepędza napastników, ratując bohaterowi życie. Kim jest ów tajemniczy przybysz? Łatwo zgadnąć iż jest to sam Belzebub. Jego pomoc jednakże nie jest bezinteresowna. Diabeł podstępem skłania Twardowskiego do podpisania umowy. Bohater powraca do domu, gdzie zastaje dopiero co narodzonego syna. I tu dopiero zdaje sobie sprawę, co uczynił... Diabeł podstępem zyskał od szlachcica duszę jego dopiero co narodzonego syna
Dziecko Twardowskiego jest więc od urodzenia zaprzedane mocom piekielnym. Z trudem udaje się je ochrzcić, bowiem diabeł czyni co tylko w jego mocy, aby do tego aktu nie dopuścić. Gdy młody Twardowski dorasta, widząc rozgoryczenie ojca (które jest skutkiem czynu, jaki popełnił tuż przed jego narodzinami) postanawia udać się do piekła, aby odebrać ojcowski cyrograf. Młodzieniec dokonuje tego, co zamierzył, jednak diabeł nie rezygnuje ze zdobycia jego duszy. Zamierza posłużyć się w tym fałszem i podstępem.
Mijają lata. Stary Twardowski umiera. Jego syn podąża początkowo drogą cnoty i pobożności. Poświęca się nauce, pragnie posiąść wszystkie tajemnice wiedzy i rozumu ludzkiego. Jego pragnieniem jest znaleźć odpowiedź na każde pytanie. I mimo iż jest wybitnym mędrcem, znanym w całym Krakowie, powszechnie szanowanym wykładowcą akademii, to jednak czuje się niespełniony. Wiedza dostępna człowiekowi jest dlań niewystarczająca. Poszukując jej, Twardowski odkrywa mizerność natury ludzkiej i świata. I tu w jego życie ponownie wkracza diabeł. Postać symbolizująca zło pobudza w bohaterze powieści pragnienie zdobywania coraz to nowej wiedzy. Wie iż człowiekowi temu dać może wszystko, czego on tylko zapragnie. Ceną zaś za poznanie wszystkich tajemnic świata i zdolność rozwiązywania wszelkich problemów ma być jego dusza. Mistrz podpisuje cyrograf, zgadzając się ją oddać diabłu - ale tylko w Rzymie. A nie ma zamiaru wybrać się do Wiecznego Miasta. Jednakże diabeł nie na darmo jest mistrzem fałszu, podstępu i manipulacji... Jak zakończy się żywot mistrza Twardowskiego? Czy jego przeciwnik z piekła będzie górą i zyska to, czego tak bardzo pragnie, czyli duszę tytułowego bohatera?
"Mistrz Twardowski" Józefa Ignacego Kraszewskiego to jedna z pierwszych polskich powieści fantasty. Są w niej zarówno ciekawe, jak monotonne i nudne fragmenty. Dużo jest elementów tajemniczych, magicznych oraz fantastycznych. Niemal cały utwór jest utrzymany w aurze magiczności i tajemniczości. Czytelnik podczas lektury czuje jakby działanie nadprzyrodzonych a magicznych mocy. Książka na pewno posiada cenne walory dydaktyczno-edukacyjne, porusza bowiem ważne dla człowieka aspekty etyczno-moralne. Trzeba je tylko umieć dostrzec. "Mistrz Twardowski" jest także powieścią o odwiecznej walce dobra ze złem. O trudnych wyborach, jakich człowiek musi w całym swoim życiu dokonywać, oraz o skutkach, które one ze sobą niosą.
Polecam tę powieść głównie miłośnikom twórczości Kraszewskiego. Niech każdy z nich oceni według własnego uznania wartość tej powieści.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






