wtorek, 2 lipca 2013

202. „Kunigas” - o polskim i litewskim JIK -u...




CZAS:
lata sprawowania władzy na Litwie przez Wielkiego Księcia Litewskiego Giedymina (lit. Gediminas), historycznie między 1316 a 1341 rokiem
MIEJSCE:
zamek krzyżacki Malbork (postawiony jak podaje Paweł JASIENICA w dorzeczu Nogatu na miejscu grodu słowiańskiego Zantyr); majątek Pynaufeld pod Malborkiem;
świątynia Perkunasa – gdzieś w Litwie; gródek Pilleny w dorzeczu Niemna
OSOBY:
Krzyżacy, Bernard (jeden z mądrzejszych braci – rycerzy, opiekun Jerzego); szpitalnik Sylwester; wielki mistrz zakonu; marszałek zakonu; raubitter Dietrich von Pynau, Kurt znad Renu; Gmunda Lewen (stręczycielska opiekunka litewskiej Baniuty); inni Krzyżacy i najemni rycerze zachodni
Litwini pod nadzorem krzyżackim, Jerzy – Marger (uprowadzony w dzieciństwie podczas rejzy krzyżackiej, wychowywany przez Bernarda na przyszłego pogromcę Litwy, rzeczywisty syn Redy, postać Wallenrodyczna, tytułowy Kunigas, pojawiające się już w tytule i w pierwszym rozdziale słowo Kunigas oznacza we współczesnym języku litewskim osobę duchowną – księdza, być może JIK chciał podobnie jak w języku słowiańskim oznaczyć w ten sposób starszego, panującego nad rodem, w znaczeniu ksiądz na grodzie, słowo książę dziś brzmi kunigaikštis, podobnie w łotewskim języku kunigaitis, po tym odróżniamy księdza od księcia); Romek – Rymos (imię być może od rimtis – spokój, nieco starszy od Margera, także pojmany Litwin, parobek krzyżacki o wielkim, litewskim sercu, krzewiciel ogienka narodowego w serduchu Margera, także i Baniuty, choć w jej serduszku ten ogień już płonął...); Szwentas – Swalgon (jego imię przypomina o litewskiej rzece i mieście – Šventa i Švencionys na wysoczyźnie o tej samej nazwie (Žemaitija - Żmudź), bierze on często udział w rejzach , jest to stary Litwin, sługa w rękach krzyżackich, pierwszy organizator ucieczki spod niemieckiego jarzma, jednak jak się okazuje w ostatnim zdaniu utworu, tchórz); Barbara - Baniuta (odważna i piękna Litwinka, branka, bardzo porywcza, o wielkim , litewskim i niepokornym charakterze, ukochana i jedyna Margera);
Litwini z gródka Pilleny, Reda (imię być może z języka kaszubskiego, to jest nie daleko do Kuronów, dzielna Kunigasowa, na co dzień uzbrojona po zęby jak jej poległy w walce z Niemcami mąż, matka Margera); Gajlis – Pilleńczyk; Walgutis (ojciec Redy i dziadek Margera, żyje według starych zwyczajów, przykuty do łoża, lecz także do ognia...); Krewowie i Wajdeloci (Nergenno, Merunas, młody i niedoświadczony Konis, stary Krewule); Wiżunas (dzielny, litewski wojownik, mianowany przez Kunigasa dowódcą obrony Pullen); Jargała (staruszka, uczuciowa matka Baniuty), strażniczki ognia...




Kiedy pierwszy raz czytałem tę zwięzłą i napisaną prostym, przystępnym słowem książkę, nie zdawałem sobie sprawy, że Józef Ignacy KRASZEWSKI, nie tyle ułożył jej treść, podług własnego widzi mi się, lecz związana jest ona silnie z kulturą Bałtów, a to przez czerpanie końcowego wątku z mitycznych legend znad słonego morza. JIK jak dowiemy się po przeczytaniu lektury kierował się ku dwóm niepowtarzalnym (a jednak), a w każdym razie znakomitym źródłom. Na czoło walki ze znienawidzonym haimatem ,,niemych” wysuwa się jakby spod skrzydeł KRASZEWSKIEGO, jego poprzednik na wileńskim Uniwersytecie, także poprzez tajne związki (FiF) , mistrz Adam, który w poemacie „Konrad Wallenrod” zapoczątkował temat podstępu w walce z wrogiem i prześladowcą naszego narodu spod liczby 44. Być może Adam MICKIEWICZ , któremu dane było przez całe niemal życie walczyć z knutem czerwonej zarazy, podał bratnią dłoń także i w poznańskie...
Jakie było drugie źródło ? Z jakich wód czerpał kubek zdrojowy sam KRASZEWSKI. Otóż zdziwiłem się, jednak bardzo na korzyść, gdy pewnego razu zakupiłem (majętną pod merytorycznym względem) książkę przyjaciela Czesława MIŁOSZA, Kłajpedzianina, który w 2013 roku (dopiero?) otrzymał tytuł honorowy miasta Wilna – Tomasa VENCLOVY... na korzyść naszego tytana pracy, który szukając oparcia dla swojej książki, co potwierdziła pracowita Filomatka z Izydora, odszukał zagubiony na półkach mit o Margirisie z Pullen. Czerwcowego wieczoru mogłem wreszcie przeczytać nikłą notkę u VENCLOVY w „Wilno. Przewodnik biograficzny”, który jest kopalnią dla wątków literackich , związanych z miastem wilka, iż Wielki Książę Litewski Giedymin (lit. Gediminas) miał więcej braci (oprócz Witenesa – lit. Vytenis) prawdopodobnie także Margera (Margirisa), bohaterskiego obrońcę Pullen (Pilėnai), który nie mogąc się przeciwstawić sile krzyżackiej, popełnił z całą załogą gródka samobójstwo. Poruszony tym tropem (nieco uchylając rąbka zakończenia, o czym przestrzegała, nie tylko mnie, Filomatka z Izydora) zadzwoniłem do mojej Przyjaciółki z miasta Wilna i dowiedziałem się, co wyszło na dobre, że legenda z Pullen jest żywa, w zasadzie każdy Litwin w Szkole o niej słyszał. Zejdźmy na ziemię (od VENCLOVY do wikipedii) i zobaczmy co tam piszą nasi bracia Liwini na temat ten. Otóż, zarówno pod hasłem Margiris jak i Pullen, znajdziemy podobną notkę, mniej więcej o tej treści (ileż musiał się nachodzić po bibliotekach nasz drogi JIK...):
MARGIRIS (1336 rok) – legendarny, żmudzki książę, obrońca Pullen, zapisany w kronikach Vyganda Marburga. Rodowód Przypuszcza się , że pochodził z rodu Wielkiego Księcia Litwy Bytvydasa – Pukuvera umarłego 1291 lub 1295 roku. Jego bracia mogli być Wielkim Książętami, jak Witenes – Vytenis 1295 – 1316 , dalej Giedymin – Gediminas 1316 – 1341 lub kijewskimi...o zgrozo Chrobrego...Teodorem i połockim księciem Vainiusem.




To, że Margiris pochodził z rodu szlachetnego (wg kronik zapisanych w 1329 roku) jest poświadczone poprzez walki z czeskim ?!? królem Janem Luksemburskim. Jeśli Margiris by nie pochodził z rodziny równej królom, walka by się nie odbyła. Jednakże Margiris naruszył prawo pojedynku i za to miał zapłacić (dosłownie). Kroniki pamiętają i syna Margirisa, który podróżując do Francji w 1329 roku, poślubił tam nieznaną z imienia szlachciankę Klermon, to mogła być i pierwsza córka księcia Ludwika Burbona. Kroniki Wg Wiganda Marburga zamek Pilleny (o co do dziś są spory, ponieważ nikt nie wie gdzie stał ...o zgrozo Myszyngów i Ziemowita rzecz jasna...) stał w ziemi Trapen. Napadł go niemiecki zakon, jednakże litewscy bohaterowie bronili się i choć siły były nie równe, wtedy poganie, już bez nadziei na zwycięstwo, tak by można utrzymać zamek (cały z drewnianych bali...czemu nie sumikowo – łątkowych), rzucili cały swój skarb do ognia i sami poczęli się zabijać...tych pogan tylko jedna stara poganka siekierą (Adalbert) setki ich zabiła, a później i sama głowę złożyła. Późniejsi kronikarze, obrońców zamku i ich śmierć, jeszcze bardziej wychwalali. Pisze Albertas Vijukas „Na zamku było cztery tysiące żołnierzy, którzy gdy tylko usłyszeli o zbliżającym się wrogu przybiegli ze swoimi rodzinami z okolicznych wsi. Mieszkańcy długo razili wroga i walczyli nie tylko przy obronnym gródku ziemnym, lecz razili także przez otwartą bramę i napadali na najeźdźców, Kiedy większa część obrońców zginęła, a jeszcze więcej było rannych, kiedy ich została garstka, a ich nadzieja obrony zamku wygasła, zwłaszcza dlatego , że niemi wykopali jamy pod zamkiem i taranowali, przez co ściany zamku stały się słabe, obrońcy chwycili się ostatniej szansy – nie chcieli poddać się – oni obrócili broń przeciwko sobie i swoim najbliższym. Zebrali się wokół wielkiego ogniska i podpalili wszystko co mieli, co wróg mógł zagrabić. Zabili wszystkich słabszych, kobiety z dziećmi czy starców , którzy nie mogli podnieść broni z słabości. Przygotowali taki koniec dla wszystkich i sami prosili swojego dowódcę by ten ich zabił , a ostatni przeciął się mieczem...” Symbol Pillen Historia Pillen natchnęła nie mało twórców romantycznych i stała się najlepszym przykładem pasywnej obrony. Kompozytor V. Klova stworzył operę „Pilėnai”.
Tak mniej więcej przedstawia się ten wycinek z historii Litwy. Na początku wieku XX i także we wcześniejszych latach, zarówno polscy jak i litewscy mieszkańcy ,,ostatnich zajazdów” wystawiali ten bohaterski wątek jako sztukę. Wracając do pracy JIK-a , musiał jednak wykonać tytaniczną (dla niego pestka) robotę, by tak w szczególe i z fabularnym zacięciem przedstawić nam tą historię, dodam , że jest ona już z dawna przetłumaczona na litewski język, a po litewsku nazywany jest Juozapas Ignotas Kraševskis. W 1908 roku ze sporym powodzeniem u publiczności ten dramat patriotyczny wystawił Hieronim DRUCKI – LUBECKI. Nosił on tytuł „Tak umierali Litwini” i grała w nim Nuna MŁODZIEJOWSKA (1882 – 1958), polska aktorka , urodzona na Ukrainie, która kształciła się w Krakowie i Warszawie, związana była początkowo z Wilnem , kierowała tam Teatrem Polskim, a później z Poznaniem. Inny wątek polski jest związany z osobą krytyka i historyka literatury Stanisława BURKOTA, który w swych opracowaniach dotyczących osoby JIK -a (ściślej w przedmowie do „Kunigasa”) wspomina o pochodzeniu mitu z Pullen u KRASZEWSKIEGO.
Poeta pogranicza, słynny ,,lirnik litewski”, którego imię nosi jedna z polskich Szkół wileńskich, Władysław SYROKOMLA (1823 – 1862) a właściwie Ludwik KONDRATOWICZ w swojej spuściźnie literackiej w 1855 roku wydał „Margiera” , gdzie rozwinął temat obrony gródka przed Krzyżakami. Poeta ten urodził się na Białorusi i „lepszą” część swojego życia spędził w Borejkowszczyźnie. Tak pisze o tym heroicznym akcie:

„Spełniła się – rzekł Margier – ofiara straszliwa
i podchodzi do stosu i miecza dobywa.
Tam już wszyscy Litwini snem wiecznym posnęli:
Ówdzie trup się czerwieni, ówdzie kość się bieli,
Ówdzie jęk się wydziera z ostatniego ducha,
A nad stosem przygasłym jeszcze dym wybucha.
Margier kołpak soboli zdjął z rycerskiej głowy:
Witam Cię chrobra Litwo w otchłani grobowej !
Daj świadectwo niebiosom w uroczystej dobie,
żem cześć twoją ocalił i zginął przy Tobie !
Nie umarłaś spodlona – tylko nieszczęśliwa !
Rzekł i szerokim mieczem własną pierś przeszywa,
Oczy wlepił w niebiosa i trupem się ściele.
Skonał ostatni Litwin na bratnim popiele.”

Gabrielius LANDSBERGIS – ŽEMKALNIS (1852 – 1916) , litewski pisarz pochodzenia Inflanckiego, oprócz innych ballad z bałtyckiej historii jak „Birutė” czy „Blinda” w 1906 roku w Teatrze Miejskim w Wilnie w roli reżysera wystawił pierwsze litewskie dzieło – dramat p.t. „Pilėnu kunigaikštis” (Książę Pullen). Autorem dramatu był Marcelinas ŠIKSNYS , litewski pedagog
i literat, nauczyciel w Rydze oraz dyrektor Gimnazjum im. Witolda Wielkiego w Kownie (lit. Kaunas). Dramat, utrzymany w duchu romantyzmu i symbolizmu został wystawiony 6 maja 1906 roku w sali wileńskiego ratusza.
Duże wrażenie wywarły na mnie ilustracje do „Kunigasa”. Poszperałem w źródłach i odnalazłem ich autora. Michał Elwiro ANDRIOLLI (1836 – 1893) był mocno związany z Wilnem (lit. Vilnius) a to za sprawą ojca, który jako Włoch , służył w wojsku napoleońskim, dostał się do niewoli i pozostał w Wilnie. Michał urodził się tutaj, kształcił w Moskwie, Petersburgu, lecz także w Rzymie i Paryżu. W 1863 roku brał udział w Powstaniu za co zesłano go na Syberię. Kilka razy powracał do Wilna.
Cenne są jego ilustracje do poematów Adama MICKIEWICZA „Pan Tadeusz” i „Konrada Wallenroda”, do dzieł Shakespeare'a , Coopera no i w końcu do powieści „Kunigas”.
 




Cenną wiadomość o zdolnościach Europejczyka pełną gębą, jakim był JIK pozyskałem w Pracownii – Muzeum KRASZEWSKIEGO w Poznaniu. To tak przy okazji ANDRIOLLEGO. Widziałem na własne oczy piękny olejny obraz JIK-a.
Chciałem koniecznie zakończyć tę recenzję tym co JIK -owi w duszy gra, a będzie to na pewno niejedna litewska legenda , niczym przygody bałtyckie bogini Juraty i dzielnego rybaka Kastytisa. Udowodnił on nie raz, że bajki litewskie są równie bogate co polskie i choć smutne mogą dać także współczesnemu czytelnikowi wiele do myślenia. Gdy patrzę na współczesne stosunki naszego, kochanego kraju z sąsiadami, mam zawsze przed oczami Józefa Ignacego KRASZEWSKIEGO (jego zauroczenie postacią Witolda – Vytautasa), być może jedną z ostatnich postaci kochającą Rzeczpospolitą Obojga Narodów w tej kresowej, w tej bogatej formie miłości jednorodnej, nieskalanej a za którą bohaterowie JIK – a tak ochoczo , niczym Margier szli w ogień...

Główna literatura:
Tomas VENCLOVA  "Wilno. Przewodnik biograficzny" 
JIK "Historia Wilna"
Władysław SYROKOMLA "Margier"

Zdjęcia z sieci (1 i 4) oraz własne

piątek, 28 czerwca 2013

201. Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy

"Pospolitą chorobą (...) jest w Pińszczyźnie kołtun (plica polonica), który trafia się również u Tatarów i w Węgrzech, a nawet w Belgium i nad Renem (...). Szukali w nim starzy medycy jakichś cząstek siarczanych, inni uznali go za prosty skutek niechędóstwa. Inni jeszcze początek kołtunu odnoszą do napadów tatarskich i zatrutych przez nich wód, a nareście przypisują go także użyciu zbytecznemu wódki i dymnym chatom. Na Pokuciu pospolity, kołtun przeniósł się z wojną do Rusi i Polski. Zwierzęta nawet tej chorobie objawiającej się na włosach podlegają, co zdaje się okazywać, że jest przywiązaną do miejsca i wypływa z przyczyn lokalnych. Wszakże jest w bliskim obcowaniu zaraźliwa i dziedziczna, a niezmiernie trudna do wykurowania, wątpliwości nie ulega. Jej szkodliwe skutki włosami się nie ograniczają, humory, które ją sprawują, często kaleczą okropnie i nieznośnych bywają przyczyną boleści."[1]
"Nie ma rzeczy na świecie niegodnej uwagi i opisu" [2]. Nie tylko wielkie wydarzenia i niezwykłe miejsca - pewnego dnia Kraszewski postanowił chwytać życie na gorąco i spisywać w swoim kajeciku tak ulotne wrażenia, jak i ciekawostki różnej treści. I tak trzymamy w ręku książkę, która powstałą w zasadzie z niczego. Garść anegdotek podróżnych, szczypta opinii o ludziach i miejscach, uchwycone ginące pieśni ludowe i takież zwyczaje, zanotowane inskrypcje nagrobne, rozważania na temat historii sprzed kilku wieków, mity, legendy i obserwacje socjologiczne. Wiele z tych okruchów zostało potem uwiecznionych w innych książkach, już bardziej monotematycznych, niektóre miejsca posłużyły za tło powieści.
Kraszewski błyska niejednokrotnie poczuciem humoru, drąży interesujące go kwestie z naukową pasją (nie tracąc jednak świeżości amatora-erudyty). Czasem zaś - niestety przynudza. Ale, ale..."wszystko w swoim sposobie użytecznym być może, gdy się tylko zastanowić zechcemy" [3]. Dlatego też omiń czytelniku nieinteresujące dla siebie fragmenty i czytaj dalej. Na pewno trafisz na takie, które do Ciebie przemówią.

[1] J.I. Kraszewski, Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy, Warszawa 1985, LSW, s. 118
[2] tamże s. 21
[3] tamże s. 22

czwartek, 27 czerwca 2013

200. Historia Sawki

Recenzja Katarzyny K. ze Skrytki słów. Bardzo dziękujemy!
Według Wincentego Danka, Historia Sawki była pierwszą powieścią ludową napisaną przez Józefa Ignacego Kraszewskiego, a szczegółowiej w 1843 r. Już na samym wstępie powieści, autor daje znak czytelnikom, że postara się „zaostrzyć” historię Sawki swoim opowiadaniem. 

Przechodząc do sedna, głównym bohaterem utworu jest Sawka Karpowicz urodzony we wsi hrabiego Gronostajskiego, która leżała na Wołyniu. Był on chłopem pańszczyźnianym, od najmłodszych lat wpajano mu myśl „trzeba na chleb pracować1

Spędził dzieciństwo i młodość bardzo nieprzyjemnie, ponieważ początkowo zmarł jego brat, który został pobity przez ekonoma, potem zmarła schorowana matka. Następnie poznał Naścię, która przesłoniła mu świat. Jednak i to szczęście nie trwało zbyt długo, ponieważ piękna kobieta była niewierna mężowi i umawiała się z synem rządcy folwarku. Pewnego razu Sawka przyłapał ich na schadzce i oboje ukarał. Sawka musiał uciekać z rodzinnej wsi. Jednak historia kończy się z jednej strony szczęśliwie, ponieważ końcowym obrazkiem idyllicznego szczęścia u boku drugiej żony, brzydkiej i pracowitej, autor próbuje złagodzić wstrząsający obraz polskiej wsi osiemnastowiecznej Polski.


W tej powieści można zaobserwować bardzo ciężką pracę całych rodzin chłopskich, którzy pracowali na tzw. „pańskie”. Zauważa się brutalne postępowanie z tymi biednymi ludźmi, mam tu na myśli śmierć zakatowanego przez ekonoma Denisa, ale również uwodzenie kobiet ze wsi. Smutne jest również to kiedy Sawka musi kupować pozwolenie na małżeństwo u chciwej dziedziczki wsi.

 
Powieść emanuje buntem przeciwko nadużyciom pańszczyźnianego systemu. Cała wioska przeciwstawia się ekonomowi za to, że pobił na śmierć jednego z nich. Bohater również sam wymierza karę kochankowi żony.


Kraszewski poprzez swoją opowieść bardzo współczuje ludziom skrzywdzonym i wyzyskiwanym i w niektórych momentach odnosi się z ironią przeciwko krzywdzicielom i wyzyskiwaczom. Według Wincentego Danka „takiego nagromadzenia konkretnych faktów i obserwacji z życia wsi pańszczyźnianej, takiego zagęszczenia typowych wręcz obrazów, popartych demaskatorską pasją autora, nie znajdujemy w żadnej innej powieści Kraszewskiego o tematyce ludowej”2.
Bibliografia:
1J. I. Kraszewski, Historia Sawki, wyd. Zakład Imienia Ossolińskich, 1955
2W. Danek, Józef Ignacy Kraszewski, Wiedza Powszechna, Warszawa 1973
***
Józef Ignacy Kraszewski
Historia Sawki
Zakład Imienia Ossolińskich
1955 
***

środa, 26 czerwca 2013

199. Czarna Perełka



Co można robić podczas urlopu? Czytać, czytać i czytać. Termin wybrałam sobie niezbyt fortunnie, ponieważ spółdzielnia mieszkaniowa zafundowała mieszkańcom ocieplanie bloku, no ale jakoś wszyscy musieliśmy sie z tym pogodzić Prawdę mówiąc z radością wracam do pracy.

Czarna Perełka to historia Cyganki, którą jako niemowlę wzięła na wychowanie bogata wojewodzina. Dziewczynka wychowywała się wśród bogactwa, zdobyła wykształcenie, miała też wyjść za mąż za Alfreda - siostrzeńca przybranej matki i odziedziczyć spory spadek. Niestety po śmierci wojewodziny rzeczywistość okazała się inna. Siostra zmarłej Pyza wraz synem Alfredem zrobili wszystko, by nie dopuścić do odziedziczenia spadku i kompromitującego, jej zdaniem, małżeństwa z Cyganką. Dziewczyna postanawia więc znaleźć własne miejsce i wynajmuje małe mieszkanie w kamienicy. Pyza jednak nie daje za wygraną i co rusz knuje nowe intrygi przeciwko dziewczynie.

Trochę tu JIK popłynął schematem, ponieważ w powieści jest uboga dziewczyna, piękna, mądra i utalentowana, intryganci, a także młodzieńcy, którzy Czarnej Perełce cały świat do stóp... Nie jest to może najwybitniejsza powieść Kraszewskiego, ale warto ją przeczytać. Ja lubię takie "starocie".


wtorek, 25 czerwca 2013

198. Ładowa Pieczara

Recenzja Katarzyny K. ze Skrytki słów.

Co dzieje się w Ładowej Pieczarze?

Jak pisze Danek, wkraczamy tutaj w „krainę całkowitej utopii. Dokładnie chodzi tutaj o to, że chłopi pańszczyźniani grają role opiekunów właścicieli i panów, ale tylko w momencie kryzysu czy nieostrożności tych drugich. Wiąże się z tym jakakolwiek pomoc materialna, ale również chłopi mają prawo do opieki o wdowę po właścicielu i o ich potomstwo. 
Głównym bohaterem tego opowiadania jest Hrycio Soroka, który jest człowiekiem wykształconym. Po skończeniu studiów, rzuca miasto i cywilizację, aby nieść pomoc na wsi, ale też uznaje takie życie za dobre i idealne. 
W powieści przedstawione zostało idealne społeczeństwo, bez wyraźnego podziału na szlachtę i chłopów. Panuje ład i porządek, można to nazwać harmonijnym ustrojem opartym na miłości i zgodzie. 
Kraszewski przez tak ukazany obraz życia, nie chce pokazać, że tak jest, nie akceptuje tego, lecz przez 'utopijny' charakter wypowiada sprzeciw przeciwko porządkowi pańszczyźnianemu. Sprzyja temu także, ukazany przez autora antyurbanizm i lęk przed cywilizacją.
Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe czasy, kto pożytki
może wspomnieć za raz wszytki?
***
Józef Ignacy Kraszewski
Ładowa Pieczara
Wydanie I:
Nakładem i Drukiem Józefa Zawadzkiego
Wilno 1852
Liczba stron: 150
Moja ocena książki: KLASYKA !
 
 

niedziela, 9 czerwca 2013

197. Hrabina Cosel




 Hrabina Cosel - kobieta godna Króla

Hrabina Cosel. Powieść powstała w 1873r, rozpoczyna cykl Trylogia saska. Kraszewski w 1863 r. wyjeżdża do Drezna na polecenie margrabiego Wielopolskiego, który niezadowolony z jego działalności politycznej pragnął się go pozbyć z kraju. Tutaj nie mógł już tworzyć powieści współczesnych, gdyż nie miał już udziału w życiu społeczeństwa polskiego. Dlatego po 1863 r. zabrał się z zapałem do tworzenia powieści historycznych. Ogólna liczba tych powieści w tym okresie przekracza 90. W Dreźnie miał do dyspozycji bogate archiwum drezdeńskie, zawierające mnóstwo materiałów do czasów saskich. 
Fabuła Hrabiny Cosel dzieje się w czasach saskich, poznajemy dwór króla Augusta II Mocnego i dzieje jego romansu z Anną Cosel, kobietą o silnym charakterze i niezłomnym honorze, która nawet uwięziona i bliska obłędu nie odpuściła swego prawa, gdyż dla niej, przyrzeczenie było święte. Hrabina Cosel była żoną ministra. Była odizolowana od świata gdyż mąż bał się jej utraty. Chciał ją mieć tylko dla siebie. Jej największym nieszczęściem było uczucie, którym obdarzył ją król. Na początku robiła z nim co chciała i jako jedynej udało jej się najdłużej zatrzymać go przy sobie. Niestety nie podobało się to wielu ludziom, którzy otaczali króla. Dlatego uknuli spisek i wiele pomówień, które doprowadziły do odsunięcia Hrabiny od króla.   Nie chciała zwrócić wolności Augustowi, dlatego uwięził ją w wieży. Trwało to 40 lat. Swoje ostatnie chwile spędziła właśnie tam i nawet po śmierci króla nie chciała wolności. Poświęciła się nauce. Hrabinę Cosel z pewnością można zaliczyć do najlepszych i najbardziej poczytnych powieści Kraszewskiego. Obok wątków sensacyjnych, które nadały jej akcji dramatyczne ożywienie, zawiera akcenty polityczne i społeczne - ukazanie kryzysu monarchii absolutnej i moralnego rozkładu arystokracji, jednocześnie ma walory znakomitej powieści psychologicznej. Głęboka i wnikliwa analiza uczuć Anny Hoym sprawiła, że jest ona jedną z najbardziej interesujących postaci kobiecych w twórczości pisarza. Warto tez wspomnieć, że na podstawie tej książki powstał film i serial telewizyjny. O popularności powieści świadczą też liczne przekłady i wydania za granicą.

 Jest to książka, którą przeczytałam po Starej Baśni. Na początku przeraziłam się grubością. Ale wczytując się coraz dalej byłam zaintrygowana. Odwaga i determinacja oraz poczucie własnej godności są godne naśladowania. Nie poddała się woli najważniejszego w kraju. Próbowała nawet spełnić swoje słowa i chciała go postrzelić. Nie ulękła się nawet niepowodzeniom ucieczek. 
Dzięki tej książce poznałam Kraszewskiego jako doskonałego psychologa. 
Moje sumienie także zostało zaspokojone, kiedy na koniec umiera król a ona znów mogła odzyskać wolność. Choć była już inną kobietą miała prawo wyboru. Była silna a świadczy o tym ilość lat, które spędziła w uwięzieniu nie popełniając samobójstwa. 
Jako ciekawostkę napiszę, że była to jedna z książek, którą zaprezentowałam na prezentacji maturalnej.

196. Jan z Nepomuk (1838 rok)

                                 (pracownia w Poznaniu - żal że niszczona przez graf-wandalarzy)

Polski rówieśnik Jaroslava SEIFERTA, Konstanty Ildefons GAŁCZYŃSKI, przybywszy po wojnie do czeskiej Pragi, pisał:
"Dość lat po świecie chodzę
i widziałem różności,
ale nie ma jak w Pradze
na Karlovym Moście"
Podobne wrażenie odczułem na studenckiej wycieczce, gdy oglądałem barokową rzeźbę Św. Jana NEPOMUCENA, dla którego most łączący Małą i Wielką Stranę, stał się ... grobem. Drugi raz to samo uczucie , przemknęło przez mą duszę, kiedy stanąłem na wiejskim skrzyżowaniu w Skokach, pośród malowniczej, polnej okolicy Wielkopolski, gdzie znajduje się, może troszkę zapomniany pomniczek Św. Jana, wikariusza generalnego arcybiskupa Pragi.  Takich pomników, jak wiecie, jak Polska długa i szeroka, po wsiach wiele.
Kult Św. Jana Nepomucena , kanonizowanego w 1729 roku, był szerzony na znak pojmania arcybiskupa Pragi w 1393 roku przez Wacława IV Luksemburskiego, następcę budowniczego praskiego mostu. Jan sprzeciwił się woli króla i był torturowany, potem związany zrzucony z mostu Karola do Wełtawy, gdzie utonął.
A cóż czuł Józef Ignacy KRASZEWSKI pisząc w 1838 roku dramat "Jan z Nepomuk", którego pierwszy Akt możemy dziś przeczytać w wydanym przez niego tomie IV "Athenaeum" w mieście nad Neris Wilnie (dzięki Podlaskiej Bibliotece Internetowej). Mimo szczątkowej wielkości dramatu, który tutaj jest w zasadzie jednoaktówką, możemy nauczyć się od JIK-a wyraźnego kreślenia postaci. Stajemy przed historią, która wyraźnie rysuje podział świata, na tych dobrych i tych złych. Dramat, zatem zacznijmy od określenia, trzech jego podstaw:
Czas: 1383 rok
Osoby: Wacław IV, król czeski (ten zły)
               Joanna, jego żona (ta dobra)
               Przemysław (mocno zły)
               Jarosław Hrabia Gwido (mocno zły)
               Jan z Nepomuk, spowiednik królowej (ten dobry)
               Wanda, siostra Przemysława (ta dobra)
               Albertus, ojciec jego (ten dobry)
Miejsce: ogrody na Hradczanach w Pradze
Intryga jest następująca, dworski sługa Przemysław próbuje wplątać swoją młodszą i niedoświadczoną siostrę Wandę w związek z Królem Czech. Do tego niecnego pomysłu ściąga na dwór zepsutego do cna hrabiego Gwido, który będzie pionkiem w grze Przemysława o koronę królewską. Zły sługa szachuje Joannę, żonę króla, Gwidonem, który zaślepiony kompletnie wyczekuje pod oknem królowej i szepta jej swe głupawe, bo pozbawione dobra, uczucia do ucha. Wszystko dzieje się , jakże inaczej pod nieobecność króla, znanego skądinąd wprawnego myśliwego.
Wanda jest obrazem cnoty, właściwie to bardzo niedojrzała , piękna dziewczyna, która nie rozumie intryg brata. Przemysław przeraża ją swym zachowaniem. Tutaj JIK rysuje drugie zaślepienie (po amorach Gwidona) - sługa a brat Wandy, rzeczywiście nie widzi nic poza koroną za wszelką cenę. Uświadamia mu to także jego ojciec Albertus, który woli zginąć niźli poświęcić własną, ukochaną córkę. Właściwie wszystkie osoby o dobrym sercu w tym dramacie, mają okazję , bezpośrednio wskazać Przemysławowi, jego niecne dążenia - Albertus w chwili  modlitwy (pod świętym drzewem Czechów - lipką), Wanda , gdy broni swych czystych uczuć, xsiądz Jan w szczerej rozmowie ze złym oraz królowa, mądrze odkrywając przebiegłość winowajcy. Ojciec wyraźnie nazywa złego syna karierowiczem, który "po trupach" wspina się na szczeble władzy. Za to jedyne uczucie jakim może odwdzięczyć się Przemysław to drzeżenie strachu jakie odczuwa przed przepowiednią ojca, śmiercią z winy knowań.  Przemysław prowadzi grę z Gwido, który po cichu, cieszy się z poplecznictwa z intrygantem. Ale oto wraca król z polowania.

                                        (pomnik Jana z Nepomuka na poznańskim Starym Rynku)

Jest on przesądny. Wierzy w wierność Przemysława. Obawia się skrytobójczego mordu. Jest zazdrosny - Pod nieobeność moją, cóż wyprawiała moja żona? - pyta sługę. Ma podejrzenia w stosunku co do Gwidona. Przemysław gra cały czas, wymyśla pozory - Cóż robiła, Mości Panie Królu, twa żona modliła się przecież. Wydaje jednak w końcu Gwidona, przysiągając na wierność, dalej snuje intrygę. Przed xsiędzem Janem udaje głupiego, dlaczego król wzburzony ? Ano dlatego , że polowanie się nie udało. Tytułowy bohater KRASZEWSKIEGO dobrze jednak pełni swoje Boże posłannictwo, wierzy w prawdę i dlatego ostro krytykuje zło przyłapane Przemysława. Sługa żąda od xsiędza złamania przysięgi spowiedzi, czego Jan oczywiście nie uczyni (ten krok Jana przypomina nam postać innego polskiego Świętego...).
Na scenę wkracza królowa Joanna, mądra kobieta , nie podatna na zło i intrygi swojego sługi.
Przemysław nadal, mimo tylu przestróg , na uboczu (scena XIII) cieszy się z tego, iż posiał zło w sercu króla. Nie boi się także w to bagno popchnąć własnej siostry.
Tak kończy się pierwszy Akt dramatu, którego zakończenie, znają wszyscy polscy studenci, zwiedzający Hradczany. Zniesmaczony fabułą intryg postanowiłem jeszcze raz sięgnąć po sprostowanie JIK-a, zatem:
"...Nadto długo przesądy, nienawiści, ospalstwo, zasłaniały jedną drugiej literatury plemion słowiańskich; nadto długo, wiedząc o każdej nowej xiążce wychodzącej w Paryżu, nie wiedzieliśmy o utworach ukazujących się w Moskwie, Petersburgu, Pradze - Czas jest przecie poznać, co się najbliżej nas dotycze i najżywotniej na nas wpływać może..." (z przedmowy do Athenaeum t. V, 25 października 1841 roku w Gródku).
I ja tam byłem ...



LITERATURA:        * "Praga" pod red. Vladimíra SOUKUPA przewodnik Wiedzy i Życia Warszawa 1995
               *  "Praga - legenda i rzeczywistość" Karek KREJČÍ Warszawa 1974
                               * "Jan z Nepomuk" 1838 r. Józef Ignacy KRASZEWSKI pierwszy akt dramatu "Athenaeum - pismo poświęcone historyi, filozofii, literaturze, sztukom i krytyce i.t.d." t. IV WILNO 1841 rok   na : http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=1586&dirids=1 
(do odczytania potrzebna wtyczka DjVu na Twoim komputerze)