niedziela, 13 kwietnia 2014

"...w imię Witolda, w Witolda szczęście..." cz.III


Laba diena,
pozostaje mi dokończyć rozprawę o litewskich wydaniach Józefa Ignacego KRASZEWSKIEGO. Na zakończenie przygotowałem dwie książki, które zamykają współczesne wydawnictwa litewskie. Być może nie udało mi się dotrzeć do wszystkich tytułów - byłaby to miła wiadomość. Książki , które przyszło mi opisać, te dwa tytuły, pokrywają  się niejako ze zdaniem , które usłyszałem od rodowitych Litwinów, że Józef Ignacy KRASZEWSKI zajmuje w ich historii i kulturze niepoślednią rolę. I rzeczywiście tego zdania przyjdzie nam dziś się trzymać. Bowiem to co zostawiłem na koniec należy ściśle traktować jako wkład JIK-a w budowanie litewskiej przeszłości. 
Oba tytuły, nieco w odmienny sposób do opisanych wyżej, jako że są dużo szersze, podeszły do przedstawienia osoby autora w poważny sposób. Zawierają one ciekawe biografie romantycznego bohatera naszego bloga. Zamieszczę je w całości , zdając sobie sprawę, że nakreślenie moje wydawnictw nie poszerzy punktu widzenia JIK-a przez Litwinów. W ten sposób, możecie sami prześledzić myśl litewską o KRASZEWSKIM, przy odrobinie pracy rzecz to niezmiernie wciągająca.
Pierwsza książka to mój ulubiony "Kunigas". Jeden tytuł - dwa litewskie wydania. Zaczniemy od wiekowego już troszkę, wydawnictwa opartego na polskim wydaniu z 1955 r. przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą. Pierwsze co pomyśłałem ,gdy kuzyn podarował mi tę książkę, że prócz treści "prl-owsko" nastraja. Jednak przydała mi się wielce przy próbach rozmyślania o dotarciu do JIK-owych źródeł tej powieści. Wydanie gazetowe, z marnymi ilustracjami Andriolliego, wielce zadziwiające.


To właśnie na tym wydaniu opierało się jedno z pierwszych wydań powojennych "Kunigasa" w Litwie. "Kunigas. Opowieść z podań litewskich" dotyka najwrażliwszych spraw litewskiej przeszłości. Mimo iż historia ta wielu Litwinom wydaje się trudna do umieszczenia w rzeczywistej historii ich rodu, to bez dwóch zdań tkwi ona w nich samych... Tak właśnie kłótnie co do prawdy o jej bohaterze czy o miejscu grodu Pilleny to litewska przeszłość, chcecie poznać naturę Litwina, czytajcie "Kunigasa", chciałoby się powiedzieć. Zielone  pagórki litewskie, kłótnie rodzinne, zdrady wobec znienawidzonego krzyżackiego wroga, litewski fortel wojenny...heroiczna śmierć - wszystkie te historie dużo warte są może i dla samych Litwinów. KRASZEWSKI doskonale wkomponował się ze swoimi badaniami bałtyckiej warstwy kulturowej w samą osnowę litewskich serc.





                                      


Do rzeczy, jako że opisanie ma dotyczyć nie fabuły , lecz zewnętrza litewskich książek. Jedno z pierwszych , na pewno od strony graficznej pięknych (moim okiem) książek. Wydana przez VAGA - jak wspomniałem największy powojenny wydawca w Litwie (Valstibinė grozinės literatūros leidykla) - w Wilnie w roku 1958. Przełożona przez Jonasa KLIČIUSA. Książka w pełni ilustrowana rysunkiem Andriolliego Michała.



Szerzej o tych rysunkach tutaj  Dość już mówić, lepiej będzie samych Was Czytelników , zapoznać z litewskim posłowiem, na temat życia i twórczości Juzefasa Ignacasa KRAŠEVSKISA.







Pozostańmy przy tym samym tytule, by kilka słów poświęcić drugiemu po wojnie, nam współczesnemu wydaniu "Kunigasa" w Litwie. Książkę postarali się wydać w wydawnictwie "SATA" w roku 1994. Jest to przedruk I wydania z 1958 roku, niestety pozbawiony ilustracji. Za to z piękną na swój sposób okładką (twardą). 







                                     


Z tej to książki , oprócz posłowia z bezpośrednimi słowami o autorze ( o tyle ciekawe o ile zmienił się system władzy, może tutaj warto nadmienić, że życie codzienne Litwinów, było dużo mniej znośne, a wręcz ekonomicznie niemożliwe, podczas gdy my żyliśmy w kosmicznym systemie ludowej rzeczpospolitej to Litwini musieli - musi to na Rusi - przynależeć do Sowietów jako ich republika, któraś tam), zamieszczam na naszym forum urywki z "Kunigasa" , konkretnie Dajny, którym Józef Ignacy KRASZEWSKI, poświęcał tyle uwagi (szerzej na Polonie tutaj) , gdyby komuś nużyła się praca, można je zaśpiewać, choć z doświadczeń słuchowych wiem , iż są one bardzo smutne - podobnie Litwy legendy - to bez wątpienia, stanowią coś pięknego, gdy je słuchać, chociażby w wykonaniu "Atalyja" ...wróćmy jednak do książek.









Na koniec książka, która stanowi esencję poglądów litewskich na temat Józefa Ignacego KRASZEWSKIEGO, raz , że temat dzieła, to bohater narodowy i dwa , ukazała się ona wyjątkowo (choć jest i starsze wydanie) z okazji 200 - set lecia urodzin pisarza. Jest opatrzona stosownym wpisem:
"Skiriama 200-osioms Juzefo Ignaco KRAŠEVSKIO gimimo metinėms"






Jej tytuł polski to: "Litwa za Witolda. Opowiadanie historyczne" , ukazała się w Wilnie w 1850 roku i na tej podstawie zbudowane jest jej wznowienie. Książka jest efektem prac wileńskich JIK-a nad badaniem przeszłości Litwy, zapewne materiały zbierał JIK po opuszczeniu więzienia. Przypomnijmy, że w wyniku tych prac powstał także cykl 4 tomów "Wilno od początków jego do roku 1750" (więcej tutaj)
Książka wydana i przetłumaczona w 2012 roku przez Kazysa Uscila (wydawnictwo Mokslo ir enciklopedijų leidybos centras), ma wszystkie zalety by stać się, ulubioną lekturą JIK-a nad Niemnem i Wilią. Dedykowana jest wręcz jako lektura szkolna, zasilająca naukowe biblioteki. Niczego jej nie brakuje - twarda, piękna okładka, historyczne ryciny i ilustracje, wspaniale zredagowany tekst z średniowiecznymi kapitalikami. Jest i posłowie dotyczące autora, w szerokim , jubileuszowym zakresie:








Dodatkowo , chciałbym zamieścić na naszym blogu kilka stronic z rycinami z tejże książki:


Jadwiga i Jagiełlo

Król Wacław IV

 Stumbras - czyli nasz Żubr, na którego polowali królowie. Świadek historii i kuzyn czczonego przez Litwinów Tura

 Sam Wielki Książę uwieczniony przez krakowskiego malarza (ze słów Kustosza zasłyszanych w poznańskiej pracowni JIK-a, wiem, że nasz Jubilat wielce faworyzował Witolda, nawet w obliczu mizernych opisów Jagiełły, tak zresztą dziś sądzą Litwini)


 Dubinki - gniazdo Radziwiłłów oraz miejsce spoczynku Mamy Kazimiery Iłłakowiczówny (szerzej tutaj)

Ziemia Dobrzyńska, jeden z obszarów polskich zagarnięty przez niemych, ziemia sporna

Jednym słowem , można by rzec, iż dzieło warte mistrza, każdy z nas chyba chciałby otrzymać taki prezent na swoje urodziny.
P.S. 
I jeszcze jedna ciekawostka czytelnicza, na wklejce "Litwy za Witolda. Opowiadania historyczne" znalazła się książka Małgorzaty DUCZMAL, którą to książkę widziałem w księgarni na Prospekcie Gedymina, jest to litewski przekład leksykonu "Jagiellonowie" Wydawnictwa Literackiego. Historyczka ta wydała m.in. ciekawą dla Poznaniaków szczególnie pracę "Ryksa Piastówna", poświęconą biografii tej, urodzonej w Poznaniu, królowej, Piastówny, wżenionej w czeskich Przemyślidów.


Na tym zamykam odcinki o litewskich wydaniach. Liczę, że się Wam spodobały...


czwartek, 10 kwietnia 2014

"...w imię Witolda, w Witolda szczęście..." cz.II

                               

                                    Po podpisaniu akcyzy na wyraźne piętno jakie na mnie ciąży, czyli w dwóch słowach odkurzam , jak to zostało powiedziane, stado amatorów :))))))))))) Podoba Wam się takie określenie. Mnie to bardzo odpowiada, szczerze.
Wyglądam za okno i co widzę, gawrony z Poznania odleciały na zimniejszy Wschód, w niedzielę jedynym krukopodobnym ptakiem , jaki trafił pod mój dom, gdzie leżały orzechy, była wrona siwa. Dlaczego o tym wspominam. Tysiące tych ptaków widziałem w Wilnie, u nas rzadko. Nie jest to może znak 44, jednak obiecałem dokończyć cykl o litewskich książkach.
Wilno nastraja do czynności pióropiórczych, VENCLOVA, MIŁOSZ no i JIK. Mnie napełniło plecak...Wyjmijmy z niego kolejne dwie książki. Kolejne z kolekcji o bałtyckim języku. Tytuły o tyle ciekawe, że tłumaczone przez tą samą panią - Irena ALEKSAITĖ - a nawet pod względem oprawy do siebie podobne. Miękka oprawa, okraszona ni to zdjęciem ni rysunkiem, powiedziałbym takie wydawnictwo na czas przyjemnej podróży. Nabyłem te dwie książki raczej dla ochoty posiadanie pełnej kolekcji KRASZEWSKIEGO po litewsku, nie przekonują one ładnym wyglądem. W dobie postmodernistycznego modelu człowieka - podróżnika...być może przeniosą to co ma ze sobą JIK-owa literatura pięknego, pożytecznego czy wręcz romantycznego do współczesności. Na początek coś chcę przecyganić, do rzeczy.
Juzefas Ignacas KRAŠEVSKIS "Juodasis perliukas" ("Czarna perełka"). Wydanie oparte nie tak jak mój ulubiony "Kunigas", na starym czasowo wydawnictwie, o czym w stosownym odcinku, cygański romans oparty na Wydawnictwie Lubelskim z 1986 roku. Wydawnictwo "podróżnicze" jakby z góry założyło brak jakichkolwiek wiadomości o autorze. Ratujemy się tekstem...





Jest jednak w tej książce coś ciekawego dla "stada amatorów". Zauważyłem w większości litewskich książek, które miałem w ręce (98%) rodzaj skrótu , krótkiego streszczenia, coś na kształt rewersu naukowego w polskich książkach. Jest to bardzo popularne w Litwie i z pewnością dość pomocne, chociażby przy doborze książki. Zwykle taki widnieje na ostatniej karcie książki przed okładką.



Książka o której rozprawiamy wydana była w Wilnie przez "Andrena" w 1996 roku (także przełożona). Cieszy tutaj zdanie w streszczeniu o tym , że JIK jest dobrze znany litewskim Czytelnikom (...J.I.Kraševskio kūryba gerai pažįstama ir Lietuvos skaitytojams...i dalej znowu Hrabinia:) To tyle.
                                         Następna książka "Lėlės" (Lalki) przybliży nam świat arystokracji. Artyzm malunku na okładce z pewnością subtelniejszy, może za sprawą Krakowa - wydawnictwo oparte o wydanie polskie z 1978 roku, krakowskiego Wydawnictwa Literackiego. Przekład jak wyżej, jednak wcześniejszy. Pani Irena Aleksaitė postarała się oń w 1994 roku. Okładkę projektowała pani Kristina SENIAVSKIENĖ. Skład redaktorski obu książek nad wyraz kobiecy (może związane z fabułą?). "Lalki" wydane zostały w Wilnie przez "Alna Litera".







Jak zwykle serdecznie Was zapraszam do próby komparatystycznej z tłumaczeniem pierwszych stron , na początek wystarczy :) utworu, które z myślą o czytających, przygotowałem.
Sekmės ir viso gero.


środa, 9 kwietnia 2014

Przedwojenna Hrabinia, czyli jak się książki dawniej wydawały...

                 

                             Obiecałem ciągnąć dalej sprawę litewską, jednak otrzymałem od Pani Izy (Filety z Izydora) wyraźny sygnał,  że podoba się okładka litewskiego wydania "Hrabiny Cosel" ("Grafienė Kozel").  Zróbmy więc mały wtręt dla równie cennych książek polskich. Szczególnie tej jednej o Hrabini. Wyczuwam, że Pani Iza trochę odgadła moje myśli, iż mam coś w zanadrzu. Nie ukrywam to prawda. Cykl litewski miał być okraszony przedwojenną "Hrabiną Cosel". Dziś krótko , lecz po polsku.
Okładka:


Odniosłem wrażenie, że to wydawnictwo kioskowe ma się nijak do dzisiejszych , podobnych, jak zobaczymy z tyłu okładki, wydawano wówczas za grosze klasykę. Gdy się rozglądam po kioskach, widzę same Harleqiny. Być może spadł na nas obowiązek, być może , w co nie wątpię, Orzeł ma dopiero rozwinąć skrzydła...
Tył okładki:


Dowiadujemy się jakie książki JIK-a, się ukazały...
Książka w stopce podaje miasta wydawnicze Biblioteki Groszowej, jak Poznań, Łódź, Toruń, Siedlce, jednak wygląda na robotę warszawską, co odkrywamy na drugiej stronie. Opiekowali się nią i będą opiekować Poznaniacy (być może udam się do introligatora). Policzyłem ma 89 lat.




Jak głosi wydawnictwo, plany były niezmiernie ambitne, no i stała cena. Dbałość o przekład oraz o szatę, która przy "Hrabinie Cosel" powaliła mnie na łopaty, konia z rzędem temu , kto romans historyczny odczytał graficznie nie jako postać hrabini, przejrzałem wszystkie Wasze okładki, aż osiem wątków, i wszędzie mamy postać kobiecą, a tutaj jako zachęta dla chłopaków, huzar nieźle spina , oporządzonego konika. Na dodatek kolet, czako i szabelka bardziej przypominają powieści Gąsiorowskiego. Robota Pana Kamila Mackiewicza.


No i na zakończenie, prośba do krajan Warszawiaków, może ktoś wie co dziś znajduje się pod tym adresem (Moniuszki 11 i Krakowskie Przedmieście 7/9). Myślę Pani Izo, że Panią jakoś zaczarowałem moim "białym gawronem" ?!? Varsovie, Varsovie.
P.S. Cały czas mam wrażenie, że ktoś już na naszym blogu, opisywał jakiegoś historycznego wydaniem JIK-a, nie odnalazłem tego w szpargałach, proszę serdecznie, jeżeli ktoś mógłby odnaleźć ten urywek, będę niezmiernie "dźwięczny".
Wielkie dzięki dla łazarskiej Pani...


wtorek, 8 kwietnia 2014

"...w imię Witolda, w Witolda szczęście..."

                           

                             

                 Tym krótkim tytułem - cytatem z Kraszewskiego "Wspomnień Wołynia, Polesia i Litwy" (książkę tę otrzymałem dzięki szlachetnemu sercu Pani Izy - Filety z Izydora) chciałbym rozpocząć cykl kilku opowiadań o litewskich wydaniach książek Juzefasa Ignacasa KRAŠEVSKISA, jak "Bolesławitę" nazywają Litwiny. Nie będę wchodził w szczegóły kulturowe , gdyż nie chcę się powielać. O nich pisałem już wcześniej , wyżej. Myślę, że na pytanie : dlaczego? udało mi się , może niezbyt zręcznie i pewnie tak jest , jednak już odpowiedzieć.
Będzie to zatem (w zamyśle) taki mały (wydań litewskich  jest sporo) kącik antykwaryczny - opowieść o rzeczy namacalnej , czyli o kilku książkach litewskich JIK-a, do których udało mi się dotrzeć. Czego się spodziewam, szczególnie zależy mi na przekonaniu Was do szerszego odbioru zaściankowej literatury... Naturalnie trudno będzie mi zamieścić tutaj 50 skanów, które przy tej okazji wykonałem a na których będę się głównie opierał, a gdyby komuś przyszedł ( z inspiracji litewskim rysunkiem czy słowem) pomysł do głowy uczyć się pobratymczego języka, będę się niezmiernie cieszył.
Naturalnie temat jest szeroki, dlatego podzielę go na kilka części. Wybaczcie mi proszę, jeśli coś przeskrobię, proszę o możliwą korektę z Waszej strony. Nie pretenduję tutaj do stanowiska znawcy języka litewskiego, ponieważ stawiam jego początki. Słowo się rzekło , do dzieła...
Zaczniemy od najmniej na moje oko ciekawej ( dlatego, że to tylko broszura) książki JIK-a , "Matka królów. Czasy Jagiełłowe". Oczywiście treść nie budzi zastrzeżeń. Ni to broszura, ni brulion w 2 tomach, o tyle ciekawy , że zawarta jest tam informacja, iż jest to przedruk z wydania przedwojennego (czyli trudnych latach dla przyjaźni naszych krajów), konkretnie z 1930 r. ze spółki "Švyturio". Książka ukazała się w 1991 roku, wydana przez Związek Wydawniczy Litewskich Pisarzy. Moje wydanie jest drugim , poprawionym, wydrukowanym w Wilnie w nakładzie 25 000. Książka opatrzona jest wstępem oryginalnym z wydania przedwojennego z biografią krótką JIK-a oraz poszerzonym tu wątkiem bliskości pisarza , bliskości jego związków z historią Litwy, którą to Litwę tak szeroko opisywał. Nie chcę spłycać tutaj lakonicznych kłótni o to czyim , jakiego kraju pisarzem był. W tym wstępie jak sami zauważycie mówi się  polski pisarz (lenkų rašytojas). Dlaczego wspominam o tym, a no może dlatego, iż warto pokusić się (podobnie jest i z Adamem MICKIEWICZEM) o szersze spojrzenie, przecież pisarz mniej lub więcej ważny dla kilku narodowości to już Ktoś, ponadto (za kustoszem poznańskiej pracownii JIK-a) powiem , że Józef Ignacy KRASZEWSKI doskonale pasuje do miana człowieka na wskroś w europejskim wymiarze, kimś wszechstronnym bowiem był...Wróćmy do "Matki królów". Książkę tę przetłumaczył S. Zareckas. Tak wyglądają okładki poszczególnych tomów:


A oto strony tytułowe i opisany niżej wstęp (Pratarmė):





 Na tej stronie również zachęta dla Was do "symultanki" , jeśli posiadacie polski oryginał:



Niestety brak tutaj jakichkolwiek ilustracji. W poszczególnych wydaniach litewskich będę się trzymał pewnego schematu, zatem pokażę okładkę, kartę tytułową, posłowie jeśli występuje, wszystkie stopki druku, oraz co ważne dla próbujących swoich sił z językiem litewskim - pierwszą stronę tekstu - gdyby ktoś chciał zacząć tłumaczenie symultaniczne.



Drugą książką, na której zakończę pierwszą część prezentacji jest "Grafienė Kozel", czyli jak się domyślacie wg polskiego tytułu "Hrabina Cosel". Książka w moim wydaniu jest przełożona na język litewski przez Dominykasa URBASA, podejrzewam (może się mylę w nam współczesnych czasach). Wydało ją w 1979 roku bardzo uznane litewskie (coś na kształt naszego PIW-u) wydawnictwo "Vaga", które ma swoją księgarnię  dwupiętrową na Prospekcie Gedymina, która to ulica niemal wpada do Neris i ten jej odcinek zowie się właśnie Adama MICKIEWICZA. Nie nasza to dziś administracja. Jednak nie w tym kierunku (brudnej polityki) kieruję się , a co jeszcze ważnego w tej książce. Otóż mamy tu dopisek "Historyczny Romans", dla odmiany od pozostałych wydań litewskich, ta książka posiada słowniczek (tak szeroko znane chociażby z wydań "Starej Baśni" słowotwórstwo piastowskie). Wydana w 20 000 egzemplarzy książka, drukowana była w Kownie w drukarnii V. Kapsuko-Mickevičiaus. Stron aż 340. Okładkę projektowała pani V. Leonovičienė:




Strona do ćwiczeń :) :


Na tym kończę, moji Drodzy Czytelnicy, uczulając Was na dalsze wydania (pozostały 4 książki). Do zobaczenia. IKI PASIMATYMO.


sobota, 5 kwietnia 2014

Ilustrator i Powstaniec - jego związki z JIK-ową twórczością.

                     




                        Pamiętam jako dzieciak, często w domu pojawiała się narodowa literatura, stosunkowo dużo w tych trudnych czasach ukazywało się klasyki. Pewnego razu (lata 80-te XX w.) wyczytaliśmy w "Głosie Wielkopolskim", że organizowana jest patriotyczna akcja wymiany makulatury za dzieła Adama MICKIEWICZA... Wchodziło się całą Rodziną w mroczne podwórko naszej dzielnicy, gdzie mieścił się nagminny punkt zbierania odpadu, po oddaniu kilkukilogramowego limitu makulatury, kiedy waga przechyliła szalę, otrzymaliśmy papierowy talon na wymarzone "Dzieła zebrane" (wyd. Czytelnik) Adama MICKIEWICZA. Mieszkanie na Łazarzu miało piękny, kaflowy piec, na żółtych kaflach leżał znudzony kot lub wisiało pranie, czasami przypalone z okazji dłuższego wiszenia "na gorącym" polskie swetry - o dżinsach mogłem wtedy zapomnieć. To były czasy magla i landrynek, no i oczywiście polskiej klasyki z makulatury, która "z braku laku" była pozbawiona ilustracji. Od czasu do czasu moja Mama kupowała wydania MICKIEWICZA przeznaczone na podarki - te były wielkie i okolicznościowe. Zazdrośnie spoglądałem wtedy na udane rysunki pomiędzy księgami Wieszcza.
Minęły lata i dowiedziałem się kto je rysował... Jakie są Wasze, mili Czytelnicy wspomnienia tych klasycznych lat ? Tymczasem poświęcam ten urywek twórczości JIK- owych Przyjaciół... (malarzy i żołnierzy)


Dzikie ptaszę w klatce wobec ptaszników 
                                                   Narada starszyzny u wielkiego mistrza
                                           Brat Bernard odprowadza jerzego do Pynaufeldu
                                                                    Baniuta i Jerzy
                                                                Dąb święty w Romowe
                                                     Margier w namiocie brata Bernarda
                                                     Przywitanie się Walgutisa z wnukiem
                                                              Śmierć Margiera i Baniuty

                                     Andriolli Michał Elwiro (1836-1893), rysownik, ilustrator i malarz. Jego ojciec, Włoch Francesco Andriolli (1794—1861), służył w wojsku napoleońskim, dostał się do niewoli rosyjskiej, później osiadł w Wilnie, gdzie pracował jako malarz i rzeźbiarz (konserwował rzeźby i freski w katedrze Wileńskiej, wykonał rzeźbę Ukrzyżowanego dla kościoła Franciszkanów). Michał Elwiro, urodzony
w Wilnie, został wysłany na studia medyczne do Moskwy, jednak wbrew woli ojca przeniósł się do szkoły rysunkowej. Następnie udał się do Petersburga, w 1857 r. ukończył tu studia artystycz­ne, dalej kształcił się w Rzymie i Paryżu. Po powrocie na Litwę wziął udział w powstaniu styczniowym, został ranny pod Dubiczami (Dubičiai), ścigany, ukrywał się na Litwie, w Petersburgu i Moskwie. Został aresztowany i osa­dzony w więzieniu w Kownie, skąd udało mu się uciec i dotrzeć do Paryża.
W 1866 r. podjął próbę nielegalnego powrotu na Litwę, został jednak schwy­tany i skazany na 15 lat katorgi. Po złagodzeniu wyroku do 1871 r. miesz­kał na zesłaniu w Wiatce, po amnestii osiadł w Warszawie. W l. 1891-1892 ponownie przebywał na Litwie, namalował wówczas obrazy dla katedry w Kownie.
Zmarł w Nałęczowie.
Jeszcze w okresie przedpowstaniowym Andriolli stworzył cenne widoki Wilna. Po 1871 r. zyskał europejską sławę jako ilustrator książek (ilustrował poematy → Adama Mickiewicza Pan Tadeusz
i Konrad Wallenrod, powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego Kunigas, dzieła Shakespeare’a, Jamesa Fenimore’a Coopera i in.). Popularne są jego prace o tematyce historycznej nawiązujące do dziejów Litwy (Giedymin buduje zamek w Wil­nie, 1882).


Źródła:
1) J.I. Kraševskis "Kunigas" Vilnius 1958 (Versta iš: JIK "Kunigas" Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1955) Ilustracijos: M. ANDRIOLIO
2) Józef Ignacy KRASZEWSKI "Kunigas" Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1955
(powieść z podań litewskich z 8 rysunkami M.E. ANDRIOLLEGO)
3) Tomas VENCLOVA "Wilno.Przewodnik biograficzny" ("Vilniaus vardai") PIW Warszawa 2013
4) A.Kalėda, B. Kalėdienė, M. Niedzviecka "Słownik litewsko - polski" (Lietuvių - Lenkų kalbų žodynas) Wilno "Mokslas" 1991