wtorek, 18 października 2011

72. Kopciuszek


„Kopciuszek” na początku mnie nie zachwycił. Choć interesujący skądinąd opis gospody w Garwolinie może i w normalnych okolicznościach wciągnąłby czytelnika, jednak po kilku lekturach Kraszewskiego, zaczynałam czuć już pewien przesyt. Wprowadzona do powieści postać kapitana Pluty najzwyczajniej w świecie denerwuje, prawie tak samo jak niewinna dziewoja – tytułowy Kopciuszek i jej równie niewinny narzeczony, który wygrawszy na loterii ma skrupuły, że nie są to pieniądze zarobione uczciwie. Dylematy nie na dzisiejsze czasy…
 Znów więc ten sam schemat –bohaterowie skrajnie czarni i skrajnie wybieleni. Nie jest jednak tak źle! Przede wszystkim przez książkę przewija się cała parada postaci więc jest szansa, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ponadto jest to pierwsza powieść Kraszewskiego, którą  czytałam, rozgrywająca się w Warszawie. Z przyjemnością zagłębiłam się w opisy mojego rodzinnego miasta, obyczajów XIX wieku, stosunku miejscowych do przyjezdnych i vice versa. Powiem tak, niektóre prawdy są uniwersalne i pozostały nie zmienione od stuleci, choć miejscem dokonywania spostrzeżeń nie są już powozy a tramwaje, zaś Panie nie chodzą raczej do krawców lecz co najwyżej do sieciówek J Zadziwiła mnie też swoboda obyczajowa owych czasów, kto by pomyślał! Do końca jednak nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam, czy tytułowy Kopciuszek był dzieckiem nieślubnym, czy też może jak najbardziej ślubnym, tyle że z małżeństwa później rozwiązanego w ten czy inny sposób, co sugerował ostatni tom powieści.
Reasumując, zaczynałam lekko poziewując, a kończyłam nie mogąc się oderwaćJ
Moja ocena 4/6
(ilustracja zaczerpnięta z sieci)

6 komentarzy:

  1. Uśmiechnęłam się na pogląd dotyczący loterii. Do tej pory nie grałam na loterii i nie chcę wygrać dużych pieniędzy, bo obawiam się, że za bardzo by mnie zmieniły. Ale, że nie należy nigdy mówić nigdy to może kiedyś coś wygram i będę miała skrupuły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kraszewski jednak w pewien sposób jest uniwersalny, wystarczy sobie go "przełożyć" na współczesność, zmieniają się czasy, otoczenie, a ludzie miewają te same skłonności i przywary... "Człowiek w gruncie jeden od początku świata..." - pisał w "Półdiablęciu weneckim".

    PS. Dodałam jeszcze kilka zdjęć we wpisie "krajoznawczym" - "Pamiętajmy o Kraszewskim, czyli o szkołach i pomnikach..."

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że żeby przełamać schemat, pora na Hrabinę Cosel:). Albo inną historyczną, gdzie trzyma się faktów:).

    Kraszewski chyba nie był przesadnie pruderyjny, choć czytelników nie drażnił.
    Ja już trafiłam na tak zwane "kukułcze jajo" - dziecko kochanka, choć uznane przez męża.
    Czy sam kopciuszek ma coś wspólnego z bajką o Kopciuszku?

    OdpowiedzUsuń
  4. nie za wiele, oprócz tego, że ma siostrę (jedną) przyrodnią złą:) też myśę, że pora na pozycję historyczną przy następnej wizycie w bibliotece...

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie się czyta i wciąga - choć to rodzaj "czytadła", nie bardzo ambitnej literatury (jak zresztą większość powieści Kraszewskiego)... co do uwagi "dylematy nie na dzisiejsze czasy" - sięgając po Kraszewskiego czy w ogóle XIX-wieczne powieści, trzeba mieć świadomość odmiennych realiów, albo się to lubi, albo nie

    OdpowiedzUsuń
  6. Mało kto tu wspominał, że pierwowzór tytułu to "Lalka" właśnie pod tym tytułem udało mi się przeczytać książkę - chyba jedno z pierwszych wydań w mojej dawnej bibliotece SZP w Łomży. Potem chciałam wrócić do powieści ale choć szukałam tytułu nie mogłam oczywiście się na taki tytuł tego autora natknąć - ktoś wydał pod innym Tytułem by chyba czytelnicy nie musieli mylić ze słynną powieścią innego polskiego autora B. Prusa. Choć do dziś nie wiem co powstało pierwsze Lalka J.I. Kraszewskiego czy B.Prusa.

    OdpowiedzUsuń