poniedziałek, 23 stycznia 2012

87. Barani Kożuszek

Zacznę od ostrzeżenia. Nie należy czytać Kraszewskiego po... Kraszewskim. Kraszewski jest strawny w małych dawkach i w niezbyt dużej częstotliwości. No ale jakoś tak mi się trafiło - książka po książce i to taki zestaw, że niechybnie przyjdzie mi sięgnąć po antydepresanty. 
I "Budnik", i "Barani Kożuszek" tragiczności w sobie zawiera dostatek.
     Ale od początku. Okazuje się, że  tytułowy Barani Kożuszek, to postać historyczna, na temat której wiadomo niewiele. Prawdopodobnie był to młody człowiek, który siadywał w Warszawie na ulicy Miodowej i małą gilotynką ścinał głowy lalkom, które wyobrażały wielkich ówczesnych  , uważanych za zdrajców ojczyzny.   Wyśmiewał możnych, damy, ale i przekupki. Słynął z ciętego języka. Można go uważać za sumienie narodu. Zmarł  w roku 1806 w fortecy Spandau w wieku trzydziestu lat.  
Barani Kożuszek w wydaniu Kraszewskiego, to stary żebrak. Mieszka w Warszawie, życie prowadzi podwójne, o czym wiedzą tylko nieliczni. Nikt nie wie, skąd pochodzi, jakie losy przywiodły go do Warszawy, nikt nie zna prawdziwego nazwiska. Kraszewski odkrywa przed czytelnikiem stopniowo tajemnice Kożuszka - jego smutne dzieje, które splatają się z losem pięknej Loizki, damy wątpliwego autoramentu, prowadzącej dom otwarty w Warszawie, przyjmującej u siebie co znaczniejsze postacie życia towarzyskiego. Dama za nic sobie miała adoratorów, aż poznała pięknego starostę, którego to pokochała bez pamięci. Miłość ta nie przynosi  szczęścia Loizce, ale daje jej szansę rehabilitacji swojego imienia w oczach znajomych i ukochanego.
        Akcję powieści Kraszewski doskonale wplótł w tło historyczne, które stanowią czasy Sejmu Czteroletniego. Obok postaci fikcyjnych odnajdujemy w powieści również postacie historyczne z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim na czele, którego to przed uprowadzeniem piękna Loizka ochroniła.
        Trzeba przyznać, że Kraszewski bardzo zręcznie splótł fikcję z historią, powieść przez to staje się bardzo atrakcyjna, interesująca, prowokująca do poszukiwań w literaturze  historycznej dotyczącej XVIII wieku, czasów tak ważnych dla Polski. Sama postać Baraniego Kożuszka jest postacią intrygującą, o czym świadczy popularność tej postaci wśród pisarzy. Do postaci tej sięgnął Walery Przyborowski w "Oblężeniu Warszawy" i Władysław Reymont w powieści "Rok 1794".   A i Juliusz Wiktor Gomulicki poświęcił dużo uwagi sławetnemu Kożuszkowi. W roku 1960 w czasopiśmie "Stolica" nr 51/52 ukazał się artykuł "Legenda i prawda o Baranim Kożuszku" , który to uwadze fanom historii i Kraszewskiego szczerze polecam.

7 komentarzy:

  1. A ja, wstyd przyznać, Kraszewskiego prawie nie znam;-(
    Tym bardziej wstyd, że zaczytywał się nim mój ojciec.
    Dawne to były czasy i niestety nie udało mu się mnie Kraszewskim zarazić.
    Tak naprawdę przeczytałam tylko 4 jego książki: "Starą baśń", oczywiście, "Hrabinę Cosel", "Ulanę" i "Złotego Jasieńka".
    I po tych paru tytułach rozstałam się z Kraszewskim definitywnie.
    Podczytuję Waszego bloga i coraz częściej mam ochotę po jakiś tytuł Kraszewskiego sięgnąć.
    Tylko po jaki???
    Proszę o podpowiedź, od czego zacząć powrót do Kraszewskiego???;-)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę bogatego w objawienia czytelnicze tygodnia;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:) Koleżanki są zachwycone "Dziennikiem Serafiny", który wydaje się idealny na początek. Mam nadzieję, że Ciebie również do siebie przekona:)

      Usuń
    2. Florentyno: też bym obstawiala "Serafinę" na początek lub bardzo do niej podobny "Pamiętnik panicza".
      Obyczajowe, na które ja trafiłam, sa z reguly sympatyczne, choć w większych ilościach zaczynają być powtarzalne.
      Z historycznych- najbardziej na razie podobał mi się "Bruehl".
      Pozdrowienia.

      Usuń
    3. A ja polecałabym właśnie powieści ludowe, pod warunkiem, że się ckliwości potraktuje z przymrużeniem oka. No i oczywiście dwa tytuły na ludowo: "Ulana" i "Chata za wsią", chociaż tak naprawdę wszystkie ludowe tytuły są godne polecenia: raz że lekkostrawne to jeszcze gabaryty skromne.
      Co do czytania Kraszewskiego, to masz jeszcze czas :-)
      Moja znajoma bibliotekarka powiedziała kiedyś: a kto teraz czyta Kraszewskiego? Emeryci tylko.
      Ale jak widać na blogu - nie tylko :-))

      Usuń
    4. Dzięki za podpowiedzi.
      Spróbuję zacząć od "Serafiny" i "Pamiętnika panicza".
      MONOTEMO - Twoja bibliotekarka chyba się jednak myliła, w mojej bibliotece starsze emerytki buszują głównie na półkach z romansami (takie przynajmniej są moje obserwacje).
      No, chyba że panowie, ale tych raczej widzę przy półkach z sensacją;-)
      Z moich obserwacji i rozmów wynika, że po Kraszewskiego sięgają właśnie ludzie młodzi lub zachęceni przez nich ci, którzy Kraszewskiego do tej pory raczej nie czytali (na przykład ja;-)))
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Monotemo,
    jeszcze jedno zaskoczenie: tytul wskazywał na jakąś powieść ludową! Brzmi na tyle zachęcająco, że przeczytam, jak wpadnie mi w ręce:).

    OdpowiedzUsuń
  3. To, że nie jest to powieść ludowa, wiedziałam, bo mam stosowną ludową listę, ale nie sądziłam, że Kożuszek to postać. W Każdym razie, kiedy chciałam czegoś więcej się dowiedzieć na temat powieści natrafiałam na same perełki, w tym wspomniany artykuł.
    Nie wiem, czy wykroczenia nie popełniam, ale zareklamuję virtualo, mają darmowe e-JIKi. Sporo sobie pościągałam Legalnie! Są w różnych formatach epub, mobi i pdf. Jest i Dziennik Serafiny jest i Pamiętnik panicza.

    OdpowiedzUsuń